Światło nadziei

Wczoraj przeczytałam taki oto cytat z New York Times: „Papież Franciszek dał już nadzieję homoseksualistom, rozwodnikom i zwolennikom teorii Wielkiego Wybuchu. Teraz przyszedł czas na miłośników zwierząt i wegan”. Było to nawiązanie do słów papieża, który rozmawiając z chłopcem o jego psie powiedział: „Raj jest otwarty dla całego bożego stworzenia”. Poruszenie jakie wywołało to zdanie jest dla mnie naprawdę ciekawe, bo przecież nie oznacza ono, że pies ma duszę i będzie zbawiony. Wyraża jedynie dość oczywistą prawdę o tym, że Bóg przecież w wieczności nie odbierze nam wspaniałego stworzenia, które zostało nam dane jeszcze w raju. Natura nie będzie „zbawiona”, ale dalej będzie nam dane cieszyć się jej pięknem w Niebie.

Podobnie kontrowersji wokół Wielkiego Wybuchu nie powinno być wiele, bo nawet w książkach do religii w gimnazjum jasno piszą, że ta teoria zupełnie nie kłóci się z naszą wiarą. O co więc tyle szumu? Myślę, że kluczowe jest tu słowo „nadzieja”. Papież Franciszek nie odrzuca nikogo, nikogo nie straszy piekłem, każdemu daje nadzieję na życie z Bogiem – wystarczy tylko chcieć.

Bóg jest większy od naszych grzechów i słabości, poradzi sobie z poplątanymi historiami naszego życia i chce żebyśmy wszyscy cieszyli się z Nim na wieki. Franciszek tylko nam o tym przypomina, naśladując Jezusa, który właśnie po to przyszedł na ziemię. Dziś w Ewangelii Mateusz cytuje fragment z Księgi Izajasza: „Lud, który kroczył w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło”. Mesjasz przyszedł po to by wyprowadzić nas do światła! On sam JEST światełem.

Problem jednak w tym, że my cały czas lubimy plątać się w ciemności, bo światło nas razi, każe zajrzeć w głąb swojego serca i stanąć w prawdzie. Ciemność to nie tylko upadek moralny, ale dużo częściej nasze skostniałe prawa, w których czujemy się bezpiecznie, patrząc z góry na innych. Światło pokazuje nam, że wcale nie jesteśmy lepsi i to może zaboleć. Niech ten wysiłek nas jednak nie zniechęca, bo stworzeni jesteśmy do życia w światłości, tam jest nasze szczęście. Niech nadzieja nas nie opuszcza!

Informacje o s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Spojrzenie na Boga. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *