Chcieć więcej

Powróciłam właśnie z kolejnego inspirującego spotkania naszych sióstr z Europy. Oprócz radości bycia razem, miałyśmy okazję posłuchać z pierwszej ręki o historii powstawania nowych Konstytucji. Konstytucje zakonne to taki zbiór reguł w Zgromadzeniu, który mówi o tym jak powinno wyglądać nasze życie, w jaki sposób chcemy służyć Panu Bogu. Nasze pierwsze Konstytucje zostały spisane przez św. Magdalenę Zofię Barat w 1815 roku i służyły nam dobrze przez dziesiątki lat. Sobór Watykański II wezwał jednak do pewnych zmian, które należało nanieść na wszystkie dokumenty. Nasze poprzedniczki nie chciały naruszać pierwotnych zapisów, ceniąc je w całości jako ogromne dziedzictwo naszej założycielki, ruszył więc proces pisania nowego dokumentu. Jest on teraz dla nas wielkim skarbem, który ja ciągle odkrywam z nowym zachwytem.

Dokładnie dziś mija 30 lat od dnia, w którym nadszedł list potwierdzający, że nasze Konstytucje są już oficjalnie zatwierdzone. Było to po 5 latach długiego i bolesnego procesu wprowadzania poprawek proponowanych przez komisję z Watykanu. Sam proces był ważny i fascynujący. Wymagał dużo wysiłku i smutku, ale uczył też pokory i szukania woli Bożej.

To o czym chciałabym dziś napisać, to jedna z poprawek, która była dla mnie bardzo inspirująca. Otóż jednym z zarzutów, jaki usłyszałyśmy dotyczył tego, że nasze reguły odnoszą się tylko do ideału, do tego jak chciałybyśmy żyć i nie ma tam wzmianek o tym jakie minimum należy spełnić, by być dobrą zakonnicą Najświętszego Serca Jezusa. Może właśnie dlatego kocham je tak bardzo – bo jest w nich duch, który pozwala mi wzrastać, a nie zbiór norm i przepisów, których mam przestrzegać.

Pomyślałam sobie, że podobnie rzecz ma się z Ewangelią. Jezus nie daje nam recepty: „zrób tylko tyle, a będziesz zbawiony”. On nie jest zainteresowany tym, byśmy się załapali do Nieba, ale chce, żebyśmy sprzedali wszystko, oddali Mu w całości nasze serca. Owszem, mamy przestrzegać przykazań, ale to nie w wypełnianiu prawa jest sens naszego życia, lecz w poszukiwaniu nieskończonej miłości. Nawet jeśli nam to bardzo słabo wychodzi, nawet jeśli ciągle upadamy. Ważne jest, że ciągle zmierzamy w dobrym kierunku. Oby nasze serca ciągle pragnęły być większe i nigdy nie pytały „czy tyle już wystarczy?”.

Informacje o s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Sacre Coeur. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Chcieć więcej

  1. Karina pisze:

    Bardzo ciekawe spostrzeżenie 🙂 Nie dążymy przecież do bycia „średnimi” tylko „zbawionymi”

    https://zycbogiem.blogspot.com/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *