Heroiczna wdzięczność

dar-y-recibirDzisiejsza Ewangelia przypomina nam o wdzięczności. Jezus uzdrawia 10 trędowatych, ale tylko jeden wraca, żeby podziękować. „Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec.” Zastanawiałam się kiedyś jak skończyli ci pozostali, którzy nie podziękowali, czy choroba do nich wróciła? Jestem przekonana, że nie. Nasza wdzięczność nie jest potrzebna Bogu, ona jest potrzebna nam samym. Bo wdzięczność zmienia nasze patrzenie na świat – zamiast zła, zaczynamy dostrzegać dobro. Myślę, że cała dziesiątka nadal cieszyła się dobrym zdrowiem, ale tylko jeden zdołał uzdrowić coś ważniejszego – swoją duszę. Może to właśnie dlatego na końcu Jezus powiedział do niego: „Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła”. Jego wiara, że ktoś mógł dokonać niemożliwego, przemieniła jego serce.

Jak pokazuje ta krótka historia, tak ciężko nam być wdzięcznym nawet wtedy gdy w naszym życiu dokonują się cuda. A ja wierzę, że człowiekiem prawdziwie szczęśliwym może być tylko ten, kto umie dziękować w każdej możliwej sytuacji. Nawet wtedy gdy doświadcza zła i niesprawiedliwości, potrafi odnaleźć iskierki dobra, za które umie podziękować.

Z ogromnym niepokojem i smutkiem obserwowałam przez ostatnie tygodnie debatę o ustawie mającej zaostrzyć przepisy antyaborcyjne. Obie strony obrzucały się błotem w imię wolności i prawa do życia, różnie rozumianych. Najgorsze, że jak zawsze przy takich dyskusjach, nastąpiło całe mnóstwo uproszczeń i przekłamań. Chcę wierzyć, że każda ze stron walczyła o jakieś dobro, a nie tylko o swoje dobre samopoczucie i wygraną sprawę, ale wyszło jak zawsze i skończyło się skłóceniem wszystkich ze sobą. Dla mnie największe dobro zadziało się niejako przy okazji, bo dostrzegłam ludzi, którzy żyją wdzięcznością i to nie byle jaką, ale heroiczną.

W tle pojawiło się przypomnienie o tysiącach rodziców, którzy w zaciszu swojego domu, bez blasku kamer, dają całe życie swoim niepełnosprawnym dzieciom. To jest właśnie heroiczna wdzięczność za życie, które zostało im powierzone. Miałam też okazję przeczytać historię kobiety, która doświadczyła największej tragedii, jaką jest gwałt i potrafiła z niewyobrażalnego zła wydobyć dobro. Postanowiła urodzić dziecko i powiedziała: „Mnie skrzywdzono, nie uchroniono, ale ja nie pozwolę, aby ktokolwiek skrzywdził Ciebie! Będę z Tobą zawsze. Twoja mama.”  To jest heroiczna wdzięczność.

Nie myślmy jednak, że wdzięczność czy inny heroizm można komukolwiek narzucić. Możemy kogoś zmusić, by powiedział „dziękuję”, żeby się uśmiechnął, ale nie zmusimy do wdzięczności. Dlatego jedyne co możemy zrobić, to dawać przykład takiego heroizmu. Szukać Boga i dobra wszędzie – w największym bagnie, pośród największej wojny, na najdalszych peryferiach i może dziś szczególnie w tych, którzy myślą inaczej.

O s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje z życia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *