Miłość ponad prawdą

8836598-boska-florence-900-476Przynależność do Chrystusa zobowiązuje do tego, by poszukiwać prawdy i by świadczyć o niej w naszym życiu. W imię prawdy można poświęcić wiele, aż do wymiaru męczeństwa. Prawda jest ważna i udowadnia to sam Jezus, mówiąc, że On jest Prawdą. Chrześcijaństwo nie pozwala nam się zadowalać namiastkami i podróbkami, każde nam szukać prawdziwej miłości, prawdziwego szczęścia i prawdziwej wolności. Często bardzo różnych od tego co proponuje nam świat.

Wczoraj wspólnotowo wybrałyśmy się do kina na film „Boska Florence”. Jest to mistrzowskie dzieło nie tylko ze względu na genialną grę Meryl Streep czy szarmancki uśmiech Hugh Granta. Jest tam mnóstwo wątków, które zostawiają pytania w sercu. Tytułowa Florence to marzycielka całkowicie pozbawiona głosu, która jednak bardzo chce śpiewać. W osiągnięciu tego marzenia pomagają jej ogromne pieniądze, które sprawiają, że wiele osób prawi jej fałszywe komplementy, ale przede wszystkim piękny świat, w którym ona jest najwspanialszą śpiewaczką, kreuje jej oddany całym sercem mąż. Możemy mieć wiele wątpliwości co do czystości intencji bohaterów i co do tego czy cała taka farsa nie jest właśnie godzeniem w prawdę, w piękno, w doskonałość… Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że jest coś większego od prawdy i tą wartością jest miłość.

Dzisiaj w Ewangelii złe duchy mówią nam największą prawdę jaka jest na ziemi. Mówią do Jezusa: „Ty jesteś Syn Boży”. Jezus wcale ich za to nie chwali, wręcz przeciwnie – gromi je i nie pozwala im mówić. Może więc nie każda prawda jest dobra, a nie każde kłamstwo jest złem? Pewnie bardzo łatwo zarzucić mi relatywizm, ale wcale nie o to mi chodzi – bo tak naprawdę, to granica między prawdą a kłamstwem nie zawsze przebiega wzdłuż naszych słów i czynów, ale znajduje się w naszym sercu. Jeśli wypowiadamy prawdę po to by skrzywdzić drugiego człowieka, to przestaje ona być prawdą, bo przeciwstawia się miłości. To nasze serce wie jaką mamy intencję.

Ósme przykazanie w tym kontekście brzmi bardzo dosadnie – nie kończy się na stwierdzeniu: „nie mów fałszywego świadectwa”, ale dodaje jeszcze „przeciw bliźniemu swemu”. A co jeśli mówię coś fałszywego na jego korzyść? Czy można z miłości kogoś oszukiwać? Odpowiedź z pewnością jest złożona i nie ma tu gotowej recepty. Najważniejsze jednak wydaje się pytanie, czy naginamy prawdę dla naszej własnej wygody, czy może wręcz przeciwnie – narażamy własne dobre imię po to by bronić kogoś z miłości.

Pomyśl więc dwa razy zanim coś wypowiesz. I nie zastanawiaj się najpierw „czy to prawda?”, ale zastanów się „czy będzie z tego dobro?” i „czy mówię to z miłości?”. Wydają się to być o wiele ważniejsze pytania.

Informacje o s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Komentarz. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 Responses to Miłość ponad prawdą

  1. Ziva pisze:

    To Prawda…

    • Zbyszek pisze:

      Przydałaby się lubelska szkoła filozoficzna 🙂

      Prawda jest zawsze dobra, a kłamstwo jest zawsze złe.

      W bardzo szczególnych okolicznościach możemy komuś powiedzieć nieprawdę. Nieprawda to co innego niż kłamstwo. Generalnie są trzy możliwości gdy podawana przez nas informacja nie odpowiada stanowi rzeczy:
      1. Błąd. Podajemy nieprawdziwą informację, bo mylimy się co do tego jak jest.
      2. Nieprawda. Znamy prawdziwą informację, ale podajemy nieprawdę dla dobra odbiorcy. To bardzo ryzykowne ale bywa uzasadnione. Znacznie częściej bywa jedynie usprawiedliwieniem dla kłamstwa.
      3. Kłamstwo. To jest podanie NIEPRAWDY, przy znajomości PRAWDY, i NA SZKODĘ odbiorcy. Dopiero wtedy to jest kłamstwo.

  2. Prawda pisze:

    Miłość budowana na kłamstwie nie jest miłością… Jest zdradą. Teologia moralna mówi, że nie zawsze można powiedzieć prawdę, ale kłamać nigdy nie wolno… Ojcem kłamstwa jest diabeł – tyle wiemy z Biblii…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *