A dla Ciebie czym jest grzech?

3a689800daba1001a49ba5da26620244Dzisiejsza Ewangelia przedstawia ciekawy obraz i wiele mi osobiście rozjaśnia: „Pewnego razu Jezus przechodził w szabat wśród zbóż. Uczniowie Jego, będąc głodni, zaczęli zrywać kłosy i jeść. Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: Oto Twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat. A On im odpowiedział: Nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy był głodny, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie było wolno jeść jemu ani jego towarzyszom, tylko samym kapłanom?” (Mt 12,1-4).

Ostatnio dużo rozważam o tym czym jest grzech. Na podstawie mojego własnego doświadczenia i pewnej obserwacji świata, wydaje mi się, że można rozumieć go dwojako w zależności od postawy, którą przyjmiemy. Pierwsza postawa objawia się wtedy, kiedy grzech rozumiemy jako złamanie prawa, zawiedzenie Boga w Jego oczekiwaniach wobec nas, niedotrzymanie danego słowa. Żyjemy wtedy przede wszystkim w perspektywie kary, którą może być gniew Boży, wieczne potępienie, albo po prostu lekka nieprzychylność Boga wobec nas na tym świecie. Co charakterystyczne, grzech jawi się wtedy jako zakazany owoc, który zasadniczo byłoby fajnie zjeść, ale jednak „nie wolno”. Nie wypada też pytać Boga dlaczego jest zakazany, bo przecież mógłby się obrazić, że kwestionujemy Jego wszechwiedzę… Naszym ulubionym cytatem ze św. Pawła jest: „Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła” (1 Tes 5,22)  Najchętniej wtedy chowamy się w bezpiecznej przystani, gdzie próbujemy być „w porządku” i gdzie nikt do niczego nie może się przyczepić lub pewni swojej doskonałości próbujemy innym wytykać ich błędy.

Druga postawa jest bardzo różna od pierwszej. Rozumiemy wtedy grzech jako brak miłości, straconą okazję, by być blisko z Tym, którego kochamy najbardziej; jako ból, który zadajemy sami sobie (mimo, że póki co możemy nie odczuwać jego skutków). Żyjemy tęsknotą za pełnią, widzimy jak daleko jesteśmy od  prawdziwej Miłości. Wtedy mamy w sobie wiele pytań, wątpliwości, kłócimy się z Bogiem, odchodzimy, wracamy, szukamy swojej własnej drogi do Niego. Żyjemy na granicy prawa, często je przekraczając; narażamy się na krytykę, pozwalamy się zakwestionować. Robimy różne głupie rzeczy, ale mamy w sercu dwie pewności: Po pierwsze wiemy, że grzech jest czymś najgorszym na świecie, bo oddziela nas od wiecznego i doczesnego szczęścia – zdajemy sobie sprawę, że to szatańska sztuczka, że jawi się jako smakowity kąsek. Po drugie, mamy niezachwianą pewność, że Bóg czeka na nas z otwartymi ramionami, by przyjąć nas z powrotem nawet jeśli bardzo się pogubimy. Choć często nie postępujemy tak, jak byśmy chcieli, nie boimy się popełniać błędów, bo wierzymy, że one nas uczą i pozwalają nam wzrastać. Wiemy też, że grzech nie jest kwestią zewnętrznych czynów, ale serca, które zna tylko Pan Bóg. Naszym ulubionym cytatem ze św. Pawła są słowa:”Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę” (1 Kor 6,12)

Czy te obrazy kogoś Wam nie przypominają? Oczywiście Miłosiernego Ojca i Jego dwóch synów! Obraz tak szczególnie ważny w roku miłosierdzia. Mnie zachęca przede wszystkim do spojrzenia na starszego syna i wystrzegania się postawy, która doprowadziła go do tragedii. Jego bowiem największą obawą jest myśl, że nie będzie sądu, nie będzie kary i nie będzie sprawiedliwości, takiej jaką rozumiemy na ziemi. Ta obawa jest całkiem uzasadniona, bo on się tak stara przez całe życie, żeby żyć sprawiedliwie i nie być jak „jawnogrzesznicy”, poświęcając swoje szczęście dla Boga. Jeśli tak właśnie widzisz świat, to usłysz dziś mocne słowa Jezusa i nie patrz już z wyrzutem na marnotrawnego, ale naucz się od niego jak żyć w wolności:

„Gdybyście zrozumieli, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, nie potępialibyście niewinnych. Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu.” (Mt 12, 7-8) I nie tylko Szabatu, ale także świata, grzechu i WSZYSTKIEGO!

O s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje z życia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na A dla Ciebie czym jest grzech?

  1. monika pisze:

    W Bogu jest wszystko: miłość, radość, pokój, przebaczenie, czułość, bezpieczeństwo, jedność z braćmi, dary duchowe… mogę zrobić wszystko, Bóg mi nie zabroni, ale co mi z tego przyjdzie, jak powyższe dobra utracę? Bóg mnie za grzech nie karze. Utrata pokoju itp (patrz wyżej) to nie jest kara, ale konsekwencja. I można się przekonać na drodze doświadczenia: faktycznie nie wszystko przynosi korzyść 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *