Miałam być cicho przez kilka tygodni, ale wciąż jakieś niespodzianki 😉 Kapituła rozpoczęła się wczoraj pięknym otwarciem i Mszą pod przewodnictwem Adolfo Nicolása, generała jezuitów. Zebrałam dużo materiału i od wczorajszego popołudnia pracuję nad montażem. Ponieważ, przynajmniej w jakiejś części, to dzieło dla Pana Boga, można łatwo zobaczyć, że diabeł zamiata ogonem. Z mojego doświadczenia wynika, że to co on lubi wykorzystać najbardziej to elektronika. Dziś od rana walczę z moimi komputerami (zebrałam ich już 3 !!), żeby zechciały współpracować, ale niestety z marnym skutkiem.
Podczas obiadu byłam trochę przybita, bo nic dziś nie ruszyło do przodu, a ludzie czekają na owoce mojej pracy. Słuchając tego, moja siostra z Francji tylko spojrzał na mnie i powiedziała, parafrazując Jana od Krzyża: kiedy siedzisz przy komputerze, medytując w oczekiwaniu na odwieszenie się komputera, pomyśl o człowieku, który w taki piątek jak dzisiaj, umierając na krzyżu, mógł po prostu powiedzieć: „nic dziś nie zrobiłem”.
No więc teraz, czekając aż mój program się odwiesi, piszę bloga i myślę o Nim. To przecież Jego dzieło – gdyby nie On, żadnej z nas by tu nie było. Cierpliwość jest moim darem na dziś.

Zauważyłam, że windows jest bardzo podatny na działanie złych sił, szczególnie przy grafice 😉 . Z OS (mac – apple) łatwiej się pracuje.
Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia!