Pasterz heroicznej miłości

2007Dziś Niedziela Dobrego Pasterza. Trudno mi nie patrzeć na nią z sentymentem, bo właśnie takim objawił mi się Jezus na pierwszym spotkaniu, na którym naprawdę z Nim rozmawiałam jakieś 8 lat temu. Jako mała i zagubiona owieczka, dostałam wtedy od Niego dzwoneczek na szyi z napisem „własność Jezusa Chrystusa”. Od tej pory mam pewność, że gdziekolwiek nie zabłądzę, On mnie zawsze znajdzie.

Obchodzimy właśnie 1050 rocznicę chrztu Polski. To wielkie wydarzenie dla naszego kraju, które bardzo zaważyło na losach Polaków. Nie wiemy co by z nami było gdyby nie wszystko co wiara zostawiła na naszych ziemiach. Mam jednak pewną trudność ze świętowaniem, bo chrzczenie całych narodów kojarzy mi się z czymś narzuconym, egzekwowanym siłą, zabierającym ludziom wolność. Dobrze, że teraz wygląda to inaczej, bo rodzice świadomie i  dobrowolnie (oby!) przychodzą po ten najpiękniejszy dar dla swoich dzieci.

Dobry Pasterz nie stawia płotu, żeby owce chodziły tylko po wyznaczonej łące, ale kiedy owca się zgubi biegnie za nią narażając własne życie. To jest heroizm miłości.

W piątek miałam przyjemność spotkać się ze studentami i mówić o rozeznawaniu. W tym kontekście została mi mocno w głowie postać Ananiasza z pierwszego czytania. On był naprawdę mistrzem. Potrafił usłyszeć precyzyjne polecenie Jezusa i wykonać je w zupełnie absurdalnych okolicznościach. Przecież został on posłany do największego prześladowcy chrześcijan w tamtym czasie! Kiedy teraz czytamy tę historię, to na pewno mamy w głowie Pawła po nawróceniu, jego wielkie dzieła, liczne podróże, Apostoła Narodów… a przecież Ananiasz nie do niego został posłany, ale do Szawła, siejącego grozę i dyszącego żądzą zabijania. Jaką trzeba mieć w sobie odwagę, żeby w ogóle pomyśleć, że taki głos może pochodzić od Boga! On ma wątpliwości, pyta i czeka na odpowiedź, ale kiedy ma jasność, nie waha się rzucić w przepaść za głosem który rozpoznał jako Boży. Idzie do Szawła i mówi: „Szawle, bracie…”. Do człowieka, który wymordował jego przyjaciół mówi „bracie”.

Dobry Pasterz nie patrzy z góry na swoje owce, ale podchodzi do tej najbardziej zbuntowanej i niebezpiecznej, patrzy jej w oczy i mówi: „bracie”. To jest heroizm miłości.

W tym tygodniu modlimy się o powołania do kapłaństwa i życia zakonnego, bo z pewnością ta heroiczna miłość zasługuje na heroiczną odpowiedź. Niech Dobry Pasterz daje siły tym, którzy słyszą głos powołania.

Informacje o s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje o Bogu. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *