Figi z jodem, czyli idzie nowe

z10574904Q,FigiZrobiło się nieco sentymentalnie. Tyle się działo, że nawet nie zdążyłam się zorientować, że dziś opuszczam Warszawę, w której spędziłam 1/3 mojego życia. Z bardzo wieloma osobami nie zdążyłam się pożegnać i nawet nie pohuśtałam się na naszej mareckiej huśtawce wśród rozczochranych cyprysów… Kiedy po raz pierwszy przeprowadzałam się do stolicy, myślałam, że tego miasta nie da się lubić. Dziś trudno mi myśleć o tym, że póki co nie ma konkretnej perspektywy na powrót. Wszystko się zmienia, my się zmieniamy, świat się zmienia…

Za chwilę dojadę do Gdyni, gdzie zaczynam pracę jako katechetka w gimnazjum. Nie wymarzyłam sobie tej pracy, ale przyjmuję jako daną mi od Boga. Sądząc po reakcjach moich znajomych na wieść o nowym zadaniu, Ewangelią na posłanie powinny być słowa Jezusa: „Oto Ja was posyłam jak owce między wilki” (Mt 10,16), a tymczasem dziś czytania o Bartłomieju, zwanym inaczej Natanaelem. Do niego Pan Jezus mówi: „Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to”. Może dlatego jadę ze spokojem i optymizmem, bo widziałam „więcej niż to”. Widziałam jak Jezus potrafi odmieniać rzeczywistość, która mogłaby wydawać się trudna i jak po latach okazuje się, że największy koszmar był w rzeczywistości największym wybawieniem.

La Pallotina pięknie śpiewa o powołaniu Natanaela. Nowe narodziny są wtedy gdy Jezus mówi „pójdź za mną”. I nie może wyjść z tego nic innego jak „najsłodsza figa w koszu fig”, bo to On jest Panem mojej pracy, mojego życia i wszystkich figowców świata. A moje figi będą jeszcze bardziej szczególne, bo posypane szczyptą jodu z nadmorskiego powietrza 🙂 I to wcale nie znaczy, że nie będzie boleć – dzisiejszy patron skończył bardzo tragicznie, obdarty ze skóry… to musiała być niezwykle bolesna śmierć! Może dlatego jednak przypomina mi dziś, że skóra nam do zbawienia zupełnie nie jest potrzebna. Obym potrafiła stracić ją dla tych, do których będę posłana.

Informacje o s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Podróże, Sacre Coeur. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Figi z jodem, czyli idzie nowe

  1. Ania pisze:

    Siostro!

    Powodzenia w nowej posłudze! Pamiętam w modlitwie! I… do zobaczenia w Gdyni! 🙂

    Ania z PJ2015

  2. Ania2 pisze:

    Siostry są Zgromadzeniem bezhabitowym,czy przedstawiacie się nieznajomym jako Siostry? Czy Siostry uczniowie będą wiedzieć,że Siostra jest zakonnicą?

    Życzę powodzenia w szkole 🙂

    • s. Ewa pisze:

      Nasze Zgromadzenie w zasadzie nie nosi już habitów, choć starsze Siostry dalej je mają, a wiele Sióstr nosi jeszcze welony… ale nie jesteśmy bezhabitowe, w sensie, że ukrywamy naszą tożsamość. Nosimy znaki konsekracji w postaci krzyża i obrączki. Moi uczniowie jak najbardziej będą wiedzieć, że jestem zakonnicą i na pewno nasłuchają się dużo na temat naszej duchowości 😉

  3. Ania2 pisze:

    Podoba mi się to 😉

  4. Ewa pisze:

    Kochana Siostro, walczyć pod właściwą chorągwią zawsze oznacza zwycięstwo. Szkoły potrzebują kochających ludzi katechetów. Triumf jest pewny 😉

  5. Alicja pisze:

    Wlasciwie to chcialam skomentowac „List do prostytutki”, po ktorego przeczytaniu pomyslalam,ze tak wlasnie chyba kocha nas Bog, nie nachalnie, ale zawsze gotow przyjac zagubionych…Po drodze jednak trafilam na zdanie „Widziałam jak Jezus potrafi odmieniać rzeczywistość, która mogłaby wydawać się trudna”. Tej prawdy dzisiaj doswiadczylam kazda komorka, z koniecznosci spotykajac sie z osoba wobec mnie bardzo niezyczliwa. Modlilam sie cala dusza za nia i za siebie proszac Boga aby odmienil nasze serca a w drodze na spotkanie wezwalam cale niebo na ratunek. Rezultaty przewyzszyly moje najsmielsze marzenia. Nie mam pojecia, jak Jezus zmienia wilka w owieczke, jak lagodzi najgorsze spiecia, ale wiem, ze to Jego reka! Niemozliwe zmienilo sie na moich oczach w mozliwe, rzeczywistosc zrobila obrot o 180 stopni.
    Mysle Siostro, ze tak samo bedzie z Twoja praca. Jedziesz miedzy mlode wilki,to jasne.Ale tam czeka ktos – i On o tym wie – komu pomozesz zrobic ten zwrot, wylejesz kubel zimnej wody na glowe albo po prostu palcem pokazesz,ze Jezus naprawde zyje. I to jest prawdziwa cena tego biletu do Gdyni.
    A ode mnie co czwarta Zdrowaska za Siostre Ewe ;))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *