W poszukiwaniu poganina i celnika

kapitula-18W dzisiejszej Ewangelii słyszymy o upomnieniu braterskim i o tym, że ci, którzy nawet Kościoła nie usłuchają, mają być nam jak poganin i celnik. Cały czas uśmiecham się szeroko, bo przypominają mi się słowa sprzed kilku dni by o. Grzegorz Kramer, które są iście genialne w kontekście tego tekstu:

Wczoraj znów ktoś mi zacytował słowa Jezusa z Ewangelii, że ci, którzy nie chcą zmienić swojego postępowania powinni być traktowani przez nas (chrześcijan) „jak poganin i celnik”. Prawda – Jezus tak powiedział.
Jednak ten sam Jezus chodził na wspólne kolacje do celników, a poganom uzdrawiał dzieci.
Morał z tego taki, że trzeba brać cały pakiet wskazówek o tym jak się zachowywać, nie tylko kawałki wygodne. Powodzenia w zapraszaniu na kolacje i uzdrawianiu dzieci.

Oto by właśnie chodziło! Warto sobie zadać czasem pytanie dlaczego ten poganin i celnik tego Kościoła nie chce słuchać. Bardzo możliwe, że nie dlatego, że jest z natury zły, ale dlatego, że wcześniej od tego Kościoła doświadczył niezrozumienia, odrzucenia, a może nawet wprost zła. Tak, to nasza, jako wspólnoty, odpowiedzialność. Dlatego to nas Jezus posyła do naszych pogan i celników, byśmy z nimi jedli, ich wysłuchali i naszym świadectwem pokazali jaką łaską w naszym życiu było spotkanie Jezusa.

kapitula-20

wiatrak naszym przyjacielem 😉

Mi w ostatnich miesiącach towarzyszą słowa, które wypowiadamy na każdej Mszy Świętej tuż przed Komunią: „Panie, nie jestem godzien abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”. Jest to parafraza słów setnika, które wspomina Ewangelia. Nie pobożnego żyda, ale setnika, dowódcy rzymskiego. Niedaleko mu było do poganina i celnika. To są dla mnie słowa bardzo uwalniające. Kiedy je wymawiam, to wiem, że Bóg nie oczekuje od mnie doskonałości, ale chce działać swoją mocą we mnie. Jeśli wcześniej przejmowałam się tym, że znowu kogoś zawiodłam, znowu wymusiłam na kimś, by moje było na wierzchu, znowu kogoś nie wysłuchałam i znowu nie okazałam się dobrą chrześcijanką, to w tym momencie wiem, że to nie ma znaczenia. On chce działać przeze mnie bez względu na mój stan ducha.

W moim Zgromadzeniu trwa właśnie Kapituła Prowincjalna. Siostry z całej Polski spotkały się w Warszawie, żeby rozmawiać o naszej misji na najbliższe lata. Oczywiście musimy spojrzeć na tych, którzy są naszym „ludem Izraela”, czyli ludźmi głęboko związanymi z Kościołem, którym chcemy pomagać wzrastać w wierze i zbliżać się do Boga. Nie możemy jednak zapomnieć, że jesteśmy posłane również do tych naszych pogan i celników, których musimy znaleźć na peryferiach i powiedzieć im: „Bóg Was kocha, potrzebujemy Was w Kościele, żeby wspólnie budować Go na chwałę Bożą”. Obyśmy potrafiły, choć żadna z nas nie jest godna tej wielkiej misji.

O s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Sacre Coeur. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na W poszukiwaniu poganina i celnika

  1. Maureen Chicoine pisze:

    The heathens and the publicans are more fun!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *