Dziś Kenia w żałobie. Rano po powrocie z Mszy dotarły do mnie smutne wieści, że właśnie rozbił się rządowy śmigłowiec z ministrem ds. bezpieczeństwa wewnętrznego na pokładzie – George’m Saitoti. Był szanowanym politykiem i matematykiem… Nie sposób mi nie wracać myślami do wydarzeń z 10 kwietnia. Jak się też okazuje, dziś mijają dokładnie 4 lata od innego kenijskiego wypadku lotniczego, gdzie również zginęło 2 ministrów (jakiś ten 10 felerny…)
Ja tymczasem spędzam spokojną niedzielę w sanatorium u werbistów i mam nadzieję w tym tygodniu wrócić do Marsabit. Do zmroku na terenie parafii kręciło się mnóstwo ludzi. Tu jakieś spotkania, tam gra w piłkę, tu młodzież organizuje jakież zabawy… naprawdę miło popatrzeć jak rodziny miło spędzają czas 🙂 O. Jose bardzo zajęty – wczoraj ze spotkania wrócił o 22:00… fascynujące jest obserwować jak pracuje z ludźmi. Zna swahili lepiej niż angielski, czego mu bardzo zazdroszczę.
Z racji spokojnych ostatnich dni, miałam też okazję obejrzeć piątkowy mecz, który był bardzo ciekawy – w pierwszej połowie miało się nawet wrażenie, że potrafimy grać i wcale nie jesteśmy ostatnią drużyną na cały EURO 😉 Dziś natomiast był dzień pieczenia ciasta, korzystając z dobrodziejstwa piekarnika (wspominałam już, że mają tu też pralkę?? tak! prawdziwą automatyczną :))
A na koniec kolejny patriotyczny spot – tym razem od Coca-Coli 😉
[youtube:https://www.youtube.com/watch?v=xyT_bYUUG6o]
