Punktem kulminacyjnym obchodów dzisiejszego Dnia Niepodległości było pieczenie ciasta marchewkowego – może nie wybitnie polskie to ciasto, ale jedyne jakie umiem dobrze zrobić 😉 Niestety imbir okazał się marnym zastępnikiem cukru pudru, ale jako tako efekt jest. Myślę, że każdy patriota będzie w stanie rozszyfrować hieroglify.
Tymczasem na moim domku w Nyahururu zawisła ogromna polska flaga, którą Allen miał jeszcze sprzed dwóch lat (kto by pomyślał!), co nadało odpowiednich barw wieczorowi w tym szczególnym dniu.
Ranek był zdecydowanie mniej patriotyczny, ale za to bardzo pracowity, bo trwały intensywne przygotowania do największego święta w st. Martin – obchodów wspomnienia św. Marcina. Tak więc 11:11 11.11.11 zastała mnie przy zmywaniu naczyń przed jutrzejszymi uroczystościami…
Pozdrawiam Was serdecznie – dziś w szczególnej łączności 🙂
