…to dokładnie tyle ile zajmuje zrobienie kanapki w opiekaczu, to zaledwie chwila czytania dobrej książki i cała wieczność stania w kolejce na poczcie…
A Ty co byś zrobił, drogi czytelniku, jakby Ci zostało dokładnie 6 minut życia? Nie 2 dni, kiedy odpowiedź zazwyczaj brzmi „skoczyłbym ze spadochronem”, ani nie 2 tygodnie, kiedy najpopularniejsze są podróże dookoła świata, ale 6 minut… Wydaje mi się, że wiem co byś zrobił. Widzę to oczyma mojej wyobraźni: wyjmujesz swoją komórkę, myśląc przez chwilę nad tym, że nie zdążysz już kupić nowej i naciskasz jeden z klawiszy szybkiego wybierania. Patrząc na zegarek odliczasz sekundy i serce Ci walić w rytm telefonicznego sygnału. „Nie odbiera! Akurat teraz!”. Drżącymi rękami zaczynasz pisać smsa… „Pamiętasz jak kiedyś…”, szybkim ruchem kasujesz wpisany tekst. Zaczynasz od nowa: „Kocham Cię, nigdy o tym nie zapomnij.”. Wysyłasz wiadomość i z ulgą odkładasz telefon…
Możesz to, czytelniku, zrobić, mając więcej niż 6 minut życia, ale tego raczej nie zrobisz… bo nie zrobiłeś tego oglądając reklamę Plusa, nie zrobiłeś, czytając ks. Twardowskiego… bo zostało Ci więcej sześcio-minutowych kawałków życia, żeby wszystko jeszcze zrobić. Pewnie masz rację. Uważaj tylko żeby nie przegapić tego ostatniego.
