Niedziela rozpoczęła się zdecydowanie zbyt wcześnie. Już o 6:30 wychodziłam z domu, by odwiedzić kościół Zielonoświątkowców razem z moją gospodynią. Bardzo duży „kościół” wypchany był po brzegi, a spotkanie całkiem ciekawe. Trafiłam akurat na niedzielę, kiedy przyjmowali oni swoją comiesięczną komunię – kawałki połamanego chleba oraz małe kieliszeczki z winem roznoszone były na ogromnych tacach między ławkami. Pastor mówił w tym tygodniu akurat o chrześcijańskiej medytacji, więc idealnie wczułam się w klimat konferencji 🙂 Jedyne co było ciężkie do zniesienia, to modlitwy – kiedy pastor modlił się swoim donośnym głosem, każdy z uniesionymi rękami modlił się swoimi słowami, co powodowało niesamowity gwar (czułam się bardziej jak na rynku niż nabożeństwie). Ledwo mogąc zebrać myśli, dziękowałam więc Bogu za moją duchowość ciszy i kontemplacji 😉 Dla równowagi, muszę im przyznać, że w śpiewie nie ma im równych. 6 solistów o głębokich czarnych głosach, wraz z ogromnym chórem i zespołem (gitary, podwójny zestaw klawiszy, perkusja) sprawili, że czułam się jak na koncercie Jesus Culture w afrykańskim wydaniu! Jako nowo-przybyły gość zostałam poczęstowana herbatą i ciastem, więc złego słowa o Zielonoświątkowcach powiedzieć nie mogę 🙂
Po odwiedzinach u protestantów, udałam się do Franciszkanów, gdzie w pierwszą niedzielę miesiąca odbywała się Msza dla Polaków mieszkających w Nairobi. Skład Polonii okazał się być dla mnie dość zaskakujący, bo oprócz mnie pojawiły się dwie panie, które w Kenii się urodziły (ich dziadek przywędrował tu z armią Andersa), ich koleżanka, która przyjechała w odwiedziny oraz jeden pan z ambasady… Spotkanie więc kameralne, ale miło było poznać kolejnych polskich Franciszkanów (załapałam się nawet na wizytę ich prowincjała z Gdańska ;))
Jutro kolejne spotkanie z Polakami – tym razem w ambasadzie. Nowa pani ambasador organizuje pierwszy za swojej kadencji zlot rodaków. Relacja już wkrótce 😉
Na koniec załącznik muzyczny z dedykacją dla protestantów
[youtube:https://www.youtube.com/watch?v=4gs_qlCWrPk]
