Magisowa sobota

Na sobotę czekałam już od kilku dni, bo szykowało się ciekawe spotkanie inaugurujące rok w magisowej grupie z Kenyatta University. Dzień zaczął się trudnościami, z powodu mojego własnego lenistwa. Nie chciałam jechać do miasta na ogólne spotkanie, wiedząc, że wszyscy wybierają się w moim kierunku na południe od Nairobi do Ngong. Umówiłam się więc, że zgarną mnie po drodze. Niestety tym razem zasada nie spieszenia się mnie zawiodła i okazało się, że zbyt późno dotarłam pod Kenyatta Hospital, gdzie mieli na mnie poczekać. Dalej więc odbyłam podróż 4 matami i motorem, aby dogonić resztę. Udało się jednak i zupełnie nie żałuję! Ngong Hills to pasmo siedmiu pagórków w klimacie bardzo bieszczadzkim. Dopiero kiedy tam dotarłam, przypomniałam sobie, że o tym miejscu wspominał mi już ktoś podczas poprzedniego pobytu w Nairobi. Nasza ekipa dotarła spokojnym krokiem na trzecią górkę, z której już rozciągał się piękny widok na okoliczne tereny.

Słońce grzało bardzo mocno, a na górze w dodatku wiał wiatr, więc znowu spaliłam sobie nos (czasem zapominam, że jestem biała i powinnam się zaprzyjaźniać z kremem do opalania ;)) Wiem, że to okrutne pisać o tym, kiedy w Polsce -20… ale musicie mi wybaczyć, bo taka jest brutalna rzeczywistość – ponad 50st różnicy temperatur!

Na górze dobrze bawiłam się podczas gier i zabaw oraz tradycyjnego magisowego dzielenia. Dobry to był dzień zaiste 😉 Kolejne spotkanie, tym razem całego Magisu afrykańskiego, odbędzie się na początku marca w Dar es Salam w Tanzanii. Nie wiem czy uda mi się dotrzeć, ale brzmi zachęcająco 🙂

Więcej zdjęć sobotnich znajdziecie tam gdzie zawsze 🙂

O Ewa Bartosiewicz

Informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Afryka, Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *