W naszej stołówce właśnie podnieśli ceny i jestem po prostu zła. Ten fakt nie wynika jednak z moich skrupulatnych wyliczeń, z których mogłoby wynikać, że na każdym posiłku tracę cenne 24 grosze, co w perspektywie kilkuset obiadów rocznie przeradza się w dużą dziurę w moim budżecie. Chodzi o coś znaczniej bardziej przyziemnego. Mianowicie, do tej pory, gdy wybierałam się na obiad (kosztujący 9zł), otrzymywałam do portfela piękną srebrną złotóweczkę, która okazywała się niezwykle przydana podczas zakupów w hipermarkecie. Dzisiaj jednak tak się nie stało… zamiast złotówki dostałam porozrzucane w drobne miedziaki 76 groszy! I co ja mam niby z nimi zrobić? Już mój portfel przestaje się zamykać, a przecież powinien być szczuplejszy o 24 gr… W związku z tym od dziś za obiad płacę wyłącznie kartą. O!
Facebook
Facebook
Kategorie
- Afryka (128)
- Bez kategorii (12)
- God is good (54)
- Habit zamiast szminki (14)
- Kobiety w Kościele (1)
- Komentarz (16)
- List otwarty (1)
- MAGIS (2)
- Marki (2)
- modlitwa (10)
- Paragliding (1)
- Paralotnie (10)
- Podróże (10)
- Reality full of God (4)
- Recenzja (2)
- Refleksje o Bogu (40)
- Refleksje z życia (70)
- Rozeznawanie (3)
- Rzeczywistość pełna Boga (4)
- Sacre Coeur (65)
- Spojrzenie na Boga (22)
- Temat miesiąca (3)
- Uncategorized (210)
- Vlog (2)
- vlog (6)
- Zaproszenie (9)
-
Ostatnie wpisy
Najnowsze komentarze
My blogging friends
Archiwa
Meta
