Wszędzie podwyżki

W naszej stołówce właśnie podnieśli ceny i jestem po prostu zła. Ten fakt nie wynika jednak z moich skrupulatnych wyliczeń, z których mogłoby wynikać, że na każdym posiłku tracę cenne 24 grosze, co w perspektywie kilkuset obiadów rocznie przeradza się w dużą dziurę w moim budżecie. Chodzi o coś znaczniej bardziej przyziemnego. Mianowicie, do tej pory, gdy wybierałam się na obiad (kosztujący 9zł), otrzymywałam do portfela piękną srebrną złotóweczkę, która okazywała się niezwykle przydana podczas zakupów w hipermarkecie. Dzisiaj jednak tak się nie stało… zamiast złotówki dostałam porozrzucane w drobne miedziaki 76 groszy! I co ja mam niby z nimi zrobić? Już mój portfel przestaje się zamykać, a przecież powinien być szczuplejszy o 24 gr… W związku z tym od dziś za obiad płacę wyłącznie kartą. O!

O Ewa Bartosiewicz

Informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *