Street Program

Ostatnie dwa dni spędziłam w programie dla dzieci ulicy. Całość podzielona jest na wiele różnych odłamów działających w różny sposób. Główne dwa to: dział zajmujący się rehabilitacją dzieci z ulicy i ich powrotem do życia w społeczeństwie oraz dział prewencji, który wspiera potencjalnie zagrożone dzieci i ich rodziny.

Wczorajsze popołudnie spędziłam z działem prewencji – wyruszyliśmy do wioski nieopodal, żeby spotkać się z grupą rodziców. Wyprawa była szczególna (i to chyba było dla mnie najciekawsze ;)), bo udaliśmy się tam motorem. Nie było to jednak tak wielkie przeżycie jak się spodziewałam, bo motor wyciągał 70km/h przy jeździe ze sporej górki 😉 Spotkanie okazało się dość kameralne – na 18 osób przybyło 5, stąd większość punktów musiało być przełożone (w planach było przekazywanie wiedzy z ostatniego szkolenia, na jakim były dwie osoby z grupy). Powodem nieobecności większości były wciąż trwające kontrole policyjne, powodujące spustoszenia na tutejszych drogach. Ja specjalnie nie płakałam, bo jazda motorem była dzięki temu zdecydowanie przyjemniejsza.

Dziś miałam okazję uczestniczyć w pierwszej gałęzi, a w zasadzie jej ostatnim stadium, czyli tzw. reintegracji. Dwóch chłopców oddawaliśmy ich mamie, którą czeka chyba jeszcze trochę konsultacji i wspierania, bo co chwila ktoś mówił, że jest nieodpowiedzialna. Warunkiem odzyskania dzieci było więc przeprowadzenie się do domu babci i zaprzestanie swojego luźnego trybu życia… Oprócz tego odwoziliśmy małą dziewczynkę do jej cioci, co okazało się być ciekawą historią, bo najpierw cioci nie udało się znaleźć, potem powiedziała, że jednak dziewczynką się nie zajmie. W międzyczasie zgarnęliśmy jeszcze jedną starszą dziewczynę, która dopiero co uciekła od ojca, który ją wykorzystywał, więc mieliśmy w samochodzie dwie osoby do zagospodarowania na szybko. Niebawem pojawiła się grupa lokalnych wolontariuszy, by zdecydować o ich losie – niestety większość rozmów odbywała się w Kikuju, więc trochę się wynudziliśmy. Dziewczynki jednak domy znalazły – jedna u kobiety, która jest bezpłodna i już wcześniej wyrażała chęci adopcji, druga zaś tymczasowo u jednej z wolontariuszek. Długi dzień, ale i bardzo owocny, bo dużo udało się poczuć z prawdziwego działania w terenie!

O Ewa Bartosiewicz

Informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Afryka, Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź do Street Program

  1. Danusia pisze:

    Ewa pozdrawiam Cie serdecznie i dziękuję Wszystkim wolontariuszom za dobro, które czynicie. Może i mi będzie to dane -:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *