Taka śmierć… Czytam dziś od rana komentarze wszędzie. Na każdym teledysku w YouTubie długie listy kondolencji z całego świata. Tłumy pod szpitalem. Wszystkie wiadomości w RSSie o Jacksonie…
Co by o nim nie mówić, to był Wielkim muzykiem, niepowtarzalnym, mistrzowskim, ponadczasowym. Piszą, że skończyła się epoka i trudno się z tym nie zgodzić. W domu mam jeszcze kasety z mojego ulubionego okresu, czyli „Bad”, jak jeszcze był prawie czarny, zanim się zaczął rozpadać…
Zupełnie niespodziewanie tyle sentymentu, tyle wspomnień z dzieciństwa, te białe koszule, kapelusze, bandaż na ręku, charakterystyczne gesty, moonwalkig … tyle pozytywnej energii wokół człowieka o wątpliwej moralności. Teraz pozostanie w naszych sercach jako Król Popu. I dobrze.
