Zawsze twierdziłam, że lubię spać… bo lubię 🙂 Okazuje się jednak, że w rzeczywistości jest sto tysięcy innych rzeczy, które lubię bardziej i spanie jakoś regularnie bywa przycinane. Niektórzy uparcie próbują mi wmówić, że to właśnie braki w spraniu doprowadziły do lekkiego wyczerpania mojego organizmu… więc może warto jednak pospać dłużej? Tylko, że…
Dokonując odpowiedniej kalkulacji, zakładając spanie po 6h na dobę, okazuje się, że przespałam już 6,57 lat w swoim życiu – co za nieprawdopodobna strata czasu, nie??
Kiedyś mawiałam, że wyśpimy się po sesji, ale biorąc pod uwagę, że ostatnia sesja już dawno odeszła w zapomnienie, pozostaje mi chyba czekać do śmierci 😉
