Słów kilka o moim nowym domu

Marsabit z góry

Zadomowiłam się już w Marsabit w naszym międzykulturowym domu. Jest nas piątka – jedna Kamba, dwie Rendille, jeden Meksykanin i jedna Polka. Ogólnie jest bardzo wesoło i dobrze się bawimy 🙂 Okazało się też, że z Internetem nie tak źle i od czasu do czasu będę mogła korzystać z modemu.

Wczoraj udało mi się po raz pierwszy odwiedzić jedną z wiosek, w której będziemy pracować. Niesamowite zobaczyć tutejsze plemiona, które są jeszcze bardziej kolorowe i tradycyjne niż znani na cały świat Masajowie. Na terenie Marsabit żyją głównie dwa plemiona, które prowadzą ze sobą zaciekłe walki od lat – Borana i Rendille. Kanini, z którą pracuje zajmuje się zupełnie prywatnie budowaniem pokoju w społeczeństwie i widać tego owoce. Wojownicy obu plemion zaczynają ze sobą rozmawiać, a dzieci zaczynają chodzić do szkoły. Jako, że działa ona na własną rękę, to nie ma pieniędzy, co jest dobre, bo nie przyciąga osób próbujących się dorobić. To niestety częsta rzeczywistość organizacji pozarządowych.

Wczoraj dwie godziny czekałyśmy na podwózkę do wioski, ale się udało! Naszą jedyną misją było przekazać wiadomość, że nie dotrzemy na spotkanie, które miało się odbyć wczorajszej nocy – nie ma tam nigdzie zasięgu, więc musiałyśmy wiadomość dostarczyć osobiście. Niesamowity świat 🙂

Dziś natomiast byliśmy wszyscy na wycieczce do sanktuarium na wzgórzu. Zachwyciły mnie pięknie namalowane sceny biblijne – oczywiście wszystkie w scenerii afrykańskiej, gdzie wszyscy bohaterowie od Adama i Ewy po Jezusa są czarni 🙂 Jedną z najciekawszych scen był obraz kuszenia Jezusa, gdzie szatan przybrał postać szamana 😉

O Ewa Bartosiewicz

Informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Afryka, Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *