Życzliwość zbawieniem dla świata

W ostatnim czasie miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu z moimi Siostrami z Europy w Budapeszcie. Na modlitwie z okazji Światowego Dnia Pokoju, miałyśmy przedstawić graficznie to, co w ostatnim roku wg nas przyczyniło się do budowania pokoju. Ja narysowałam uśmiech, bo jestem przekonana, że to właśnie zwykła ludzka życzliwość pozwala nam codziennie pokonywać trudności, które inaczej stają się nie do zniesienia. Jestem przekonana, że właśnie to w jaki sposób potraktujemy człowieka ma większe znaczenie niż to czy umiemy bezpośrednio odpowiedzieć na jego potrzeby. Ostatecznie to bowiem jest największą potrzebą każdego – by zostać potraktowanym z szacunkiem i godnością.

Kilka dni temu natknęłam się na filmik pokazujący to w jaki sposób traktowanie dzieci w szkole wpływa na ich samopoczucie i rozwój. Mając doświadczenie pracy w gimnazjum, wiem jak wiele kosztuje to, by nie dać się wyprowadzić z równowagi na siódmej godzinie lekcyjnej, kiedy kolejni uczniowie zajmują się tym, czym nie powinni. Jednocześnie mam świadomość tego, że od reakcji nauczyciela zależeć może to z jaką postawą wobec świata wyjdą ci młodzi ludzie i jakie społeczeństwo wszyscy będziemy tworzyć.

Teraz jestem w drodze do Poznania po wizycie w naszym domu w Tarnowie. W przedszkole i szkołę prowadzone przez moje Zgromadzenie zaangażowanych jest tam wiele naszych Sióstr, ale o wiele więcej osób świeckich. Z prawdziwą radością patrzyłam na to z jaką troską i życzliwością wszyscy podchodzą do swoich podopiecznych. To bardzo wyraźnie przekłada się na zadowolenie dzieci i ich rodziców. Z pewnością po skończeniu szkoły nie będzie najważniejsze czy mały Jasio potrafił dobrze rozwiązać równanie i napisać wypracowanie, ale to, że został wysłuchany i zrozumiany.

Czasami mam wrażenie, że tak bardzo pochłania nas profesjonalizm działania i wielkość zadań, jakich się podejmujemy, że tracąc radość i lekkość, nie mamy już sił na najważniejsze – życzliwość, która zmienia świat.

Everyone who works with children, especially in any role at school (teacher, bus driver, lunch room, etc.) needs to see this. I love it!

Opublikowany przez Steve Forsythe na 27 sierpnia 2016

Opublikowano Refleksje z życia, Sacre Coeur | 1 komentarz

Vlog #4 Oczy po Tacie

Zapraszam na kolejnego vloga razem z Alą rscj 🙂 Opowiadamy o tym jakie oczy miał Jezus i że też możemy patrzeć jak On.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Między życiem a śmiercią

Ten Adwent, choć krótki, zdążył już być wyjątkowy. W ciągu tych trzech tygodni nagle zmarła na raka moja znajoma jeszcze z czasów studiów w Warszawie, na roratach u dominikanów z wielkim tłumem wspominałam o. Jana Górę, w drugą rocznicę jego śmierci, a przede wszystkim wraz z całym moim Zgromadzeniem przeżywałam odejście Marioli Vera, która przez ostatnie miesiące walczyła z białaczką. Sposób jej przeżywania choroby pokazuje jak mocno żyła zjednoczona z Jezusem, który był blisko niej do końca. Na naszej stronie znajdziecie list, który napisała do hiszpańskiej Prowincji kilka dni przed swoją śmiercią.

Wszystkie te rozważania przypomniały mi symbolikę często używaną podczas pisania ikon. W scenie Narodzenia mały Jezus owinięty jest w sposób, w jaki dawniej chowano zmarłych albo nawet leży w czymś co przypomina trumnę lub grób. Oddawać to powinno prawdę, że Jezus narodził się, aby umrzeć, a umarł po to, żebyśmy mieli życie. Te dwie tajemnice – życia i śmierci – wzajemnie się przenikają i uzupełniają. To paradoks, który towarzyszy całemu Wcieleniu, bo kiedy Wszechmocny Bóg staje się bezbronnym dzieckiem, czujemy, że wymyka się to naszemu ludzkiemu pojmowaniu rzeczywistości.

Chyba szczególnie w te dni uświadamiam sobie, że memento mori, to nie słowa, które mają nas straszyć wiecznym piekłem, ale które mają ustawiać nasze życie w odpowiednim świetle. Św. Ignacy, jako jedną z metod podejmowania decyzji, proponuje wyobrażenie sobie siebie w chwili śmierci i zadania sobie pytania, co byłoby najlepszym wyborem patrząc z tej perspektywy. Może więc dobrze spojrzeć na nadchodzący czas pod kątem wieczności. Czy dalej mieć będzie znaczenie, że będą uszka do barszczu i wyprane firanki? A może coś całkiem innego wyłoni się wtedy z naszych priorytetów?

 

 

Opublikowano Refleksje z życia | Skomentuj

Rzeczywistość pełna Boga #2 – życzenia świąteczne

Już za kilka chwil wigilia. Jesteście przygotowani na życzenia świąteczne dla najbliższych?

Opublikowano Rzeczywistość pełna Boga | Skomentuj

Na spacerze z Jezusem

Za czasów studenckich, kiedy do później nocy zajmowały mnie sprawy wielu moich zaangażowań, zawsze powstarzałam, że wyśpię się po śmierci. Choć w międzyczasie znacznie zmieniłam styl życia, motto jest nadal aktualne, bo ilość przespanych godzin zdaje się mieć znikomy wpływ na to, czy będę ziewać w ciągu dnia. Nie omija to też czasu mojej modlitwy.

Podobno (choć nie jestem w stanie tego znaleźć) św. Tereska od Dzieciątka Jezus powiedziała kiedyś, że jeśli chirurug chce wykonać operację na sercu, musi najpierw pacjenta uśpić. Może więc nie powinnam się dziwić, że po przekroczeniu progu kaplicy najlepiej mi się śpi – widocznie moje serce wymaga nieustannych zabiegów!

Od kilku lat z różną intensywnością staram się praktykować modlitwę w ruchu, wybierając się z Jezusem na spacer. Moje nogi, pokonując kolejne kilometry, w sposób znaczący zmniejszają ryzyko zaśnięcia i w dodatku mimochodem pozytywnie wpływają na kondycję. Oczywiście rozproszenia otaczającego świata mogą mi skutecznie zakłócić spotkanie z Bogiem, ale mogą też stać się podstawą modlitwy uważności, która sprawi, że myślami będę „tu i teraz”, a nie w tym co się wydarzyło lub w tym co planuję na przyszłość. Spacer czy droga do sklepu, to też doskonały moment na odmówienie różańca, powierzanie Bogu osób, które mijam na ulicy albo podsumowanie dnia. Na szczęście On się nie zamknął w Kościele czy naszych domach i każde miejsce może stać się Świętą Ziemią spotkania z Wszechmogącym.

Nie raz mi się zdarza, że wychodzę z modlitwy zawiedziona, że znowu większość czasu przespałam. A może to nie tak? Może to tylko zaproszenie na spacer…

Opublikowano Refleksje z życia, Temat miesiąca | 2 komentarze

Rzeczywistość pełna Boga #1 – 4 patronów adwentu

Uwaga nowość! 🙂
Razem z o. Piotrem Kropiszem SJ zapraszamy na nowiutką serię „Rzeczywistość pełna Boga”. Będziemy poszukiwać Pana Boga w codzienności i zapraszać Was do tego samego. Pierwszy odcinek adwentowy, a w nim 4 inspirujące postacie: Jan Chrzciciel, Józef, Maryja i Elżbieta

Opublikowano Rzeczywistość pełna Boga | Skomentuj

Potrzeba tylko jednego

Mądre wybieranie spośród tego, co daje nam świat, wydaje się dzisiaj bardzo istotne. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy dobrym prezentem było cokolwiek, co udało się upolować w Pewexie za dolary. Dziś, dla ludzi, którzy mają już wszystko, nic nie wydaje się być trafione. Może dlatego do łask wracają podarunki hand-made, bo nareszcie jest coś, czego nie można kupić – poświęcony czas i włożone serce są więcej warte niż zakupy w ekskluzywnym sklepie.

Od lat na Adwent i Wielki Post pojawia się multum propozycji, rekolekcji, inspiracji… To zwykle bardzo cenne inicjatywy i chciałoby się wszystkiego spróbować, wszystkiego posłuchać, wszędzie być i niczego nie stracić, a Adwent taki krótki – w tym roku wyjątkowo. Myślę, że właśnie w takim momencie cenne są słowa Jezusa wypowiedziane do Marty: „Potrzeba tylko jednego”. Od przybytku jednak boli głowa. Czasem bardzo.

Moim „jednym” stał się w tym roku Józef, za sprawą rekolekcji u poznańskich jezuitów. Opiekun Jezusa, jako patron od walki duchowej (sorry Ignacy, on był pierwszy 😉 ), to doskonały pomocnik przy codziennych wyborach. On, w kluczowym momencie dla historii zbawienia, z najlepszymi intencjami chciał potajemnie uciec od Maryi. Nie taki jednak był zamysł Boga, a Józef, kiedy tylko go rozpoznał, zmienił swoją decyzję. To człowiek, który, choć schowany w cieniu, odegrał rolę kluczową, ucząc mądrości samego Boga…

Potrzeba tylko jednego. Znajdźmy swoją unikalną drogę, adwentową niszę, która będzie nasza – hand made. Bez zgiełku galerii handlowej, bez pośpiechu, bez natłoku propozycji. To chyba największe wyzwanie w tym czasie oczekiwania na Boże Narodzenie.

Opublikowano Refleksje z życia | Skomentuj

W drodze

Myślę, że dla naszego rozwoju duchowego kluczowe są zmiany. Wielokrotnie to zmiany, które spadają na nas niespodziewanie. Dziś takie właśnie na mnie czekały: zalanie torów na stacji Gdynia Główna, szukanie autobusów zastępczych, spóźnienie do lekarza, chaos na dworcach. Tak łatwo uległam emocjom, które zabrały mi pokój serca. W końcu wsiadłam w pendolino do Warszawy i odpaliłam Modlitwę w Drodze. Wystarczyło dziesięć minut, żebym na nowo zaufała Bogu, że przeprowadzi mnie przez codzienne zawirowania i ostatecznie doprowadzi do celu, choć czasem inaczej niż się spodziewam. To co pozwala mi wzrastać, to ciągłe zatrzymywanie się na żywym Słowie.

Najbliższe miesiące, ze względu na liczne wyjazdy, przypominać mi będą o naszej naturze pielgrzymiej. Czas zaprzyjaźnić się z walizką i mobilnym internetem, przywyknąć do zmieniających się widoków za oknem i drożdżówek w biegu. Podróże mogą męczyć, ale przede wszystkim uświadamiają mi, że choć wszyscy jesteśmy w drodze, to łatwo wpaść w pułapkę kręcenia się w kółko i odhaczania codziennych obowiązków, zamiast odważnego kroczenia w kierunku marzeń.

Czasem trzeba wyjechać daleko, żeby odnaleźć Boga i siebie samego. Innym razem wystarczy tylko na chwilę zmienić miejsce i spojrzeć na świat z innej perspektywy. A ostatecznie nigdzie nie trzeba się ruszać fizycznie, a jedynie spojrzeć na codzienne niespodzianki z perspektywy naszej wieczności, oczami dobrego Boga. Przecież żeby się nawrócić, wystarczy tylko zmienić myślenie.

Opublikowano Refleksje z życia | 2 komentarze

Oblicze najbiedniejszych

Wczoraj przy świętowaniu imienin w mojej wspólnocie, spontanicznie rozpoczęła się rozmowa na temat ubogich, w kontekście Światowego Dnia Ubogich, ogłoszonego przez papieża na przyszłą niedzielę. Mówiłyśmy wiele o rybach i wędkach; o mądrym pomaganiu; o miłości wobec potrzebujących; o frustracji, która jest nieunikniona, kiedy ktoś trwoni naszą pomoc; o trudności dostrzeżenia Chrystusa w tych, którzy mają roszczeniową postawę; o pomocy systemowej i byciu matką, która poda kubek wody… Można przeprowadzić wiele dyskusji, opartych na bardzo słusznych argumentach, a jednak za każdym razem, gdy stajemy wobec konkretnego człowieka z jego historią, nic już nie jest proste.

Bardzo poruszyły mnie słowa z orędzia papieża Franciszka, który dosadnie pisze o tym, gdzie mam szukać Jezusa.: „Jeśli chcemy naprawdę spotkać Chrystusa, to konieczne jest, abyśmy dotknęli się Jego Ciała w ranach ubogich, w odpowiedzi na Komunię sakramentalną otrzymaną w Eucharystii. Ciało Chrystusa łamane podczas Świętej Liturgii pozwala nam się odnaleźć przez miłość wspólną w obliczach oraz w osobach najbiedniejszych braci i sióstr. Zawsze aktualne są słowa św. Biskupa Chryzostoma: «Jeśli chcecie uczcić Ciało Chrystusa, to nie lekceważcie Go dlatego, że jest nagie. Nie czcijcie Chrystusa Eucharystycznego jedwabnymi ozdobami zapominając o innym Chrystusie, który za murami kościoła jest nagi i cierpi z zimna»”

Ostatecznie ważne jest więc to, co zadzieje się w moim sercu – czy dostrzegę Jezusa; czy pozwolę się poruszyć; czy będę znała imię tego, którego mijam codziennie w drodze do sklepu; czy się uśmiechnę bez poczucia wyższości; czy wyjdę ze swojej strefy komfortu i ze swojej niesamowicie istotnej listy zadań, żeby spotkać się z tym, któremu oddałam swoje życie i któremu ślubowałam ubóstwo?

I jeszcze to… powalające…

A ty, kogo widzisz?

Marek żyje wolny jak ptak, jest czysty i świeży. Krzysztof chce pokazać, że bezdomnych stać na coś więcej. Marianna w poprzednim życiu była wykładowcą akademickim, dziś nie czuje się już samotna. A ty, kogo widzisz? Przyjdź do Namiotu Spotkania i sam zobacz. https://sdu.malopolska.pl/program/

Opublikowany przez DEON.pl na 13 listopada 2017

Opublikowano Refleksje z życia | 2 komentarze

Vlog #3 Ciepło dla duszy

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarze