Potrzeba tylko jednego

Mądre wybieranie spośród tego, co daje nam świat, wydaje się dzisiaj bardzo istotne. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy dobrym prezentem było cokolwiek, co udało się upolować w Pewexie za dolary. Dziś, dla ludzi, którzy mają już wszystko, nic nie wydaje się być trafione. Może dlatego do łask wracają podarunki hand-made, bo nareszcie jest coś, czego nie można kupić – poświęcony czas i włożone serce są więcej warte niż zakupy w ekskluzywnym sklepie.

Od lat na Adwent i Wielki Post pojawia się multum propozycji, rekolekcji, inspiracji… To zwykle bardzo cenne inicjatywy i chciałoby się wszystkiego spróbować, wszystkiego posłuchać, wszędzie być i niczego nie stracić, a Adwent taki krótki – w tym roku wyjątkowo. Myślę, że właśnie w takim momencie cenne są słowa Jezusa wypowiedziane do Marty: „Potrzeba tylko jednego”. Od przybytku jednak boli głowa. Czasem bardzo.

Moim „jednym” stał się w tym roku Józef, za sprawą rekolekcji u poznańskich jezuitów. Opiekun Jezusa, jako patron od walki duchowej (sorry Ignacy, on był pierwszy 😉 ), to doskonały pomocnik przy codziennych wyborach. On, w kluczowym momencie dla historii zbawienia, z najlepszymi intencjami chciał potajemnie uciec od Maryi. Nie taki jednak był zamysł Boga, a Józef, kiedy tylko go rozpoznał, zmienił swoją decyzję. To człowiek, który, choć schowany w cieniu, odegrał rolę kluczową, ucząc mądrości samego Boga…

Potrzeba tylko jednego. Znajdźmy swoją unikalną drogę, adwentową niszę, która będzie nasza – hand made. Bez zgiełku galerii handlowej, bez pośpiechu, bez natłoku propozycji. To chyba największe wyzwanie w tym czasie oczekiwania na Boże Narodzenie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje z życia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *