Umrzeć ze śmiechu

Wczoraj na grabowskim cmentarzu pochowałyśmy s. Marię Kosińską. Wokół jej śmierci doświadczyłam kilku łask, które są dla mnie uśmiechem Pana Boga. Bardzo chciałam ją zobaczyć jeszcze przed śmiercią, bo ostatnio nie zdążyłam się przywitać i tak się zdarzyło, że jeszcze w czwartek mogłam być u niej w szpitalu, a już w piątek rano umarła. Pan Jezus wiedział dokładnie kiedy ją zabierać do siebie – 20 października obchodziłyśmy święto Mater Admirabilis, a w weekend odbywały się w Warszawie spotkania różnych grup roboczych i nasze spotkanie młodych profesek. Na pogrzebie było więc mnóstwo Sióstr, rodziny, byłych wychowanek. Do tego wszystkiego, odwiedzała nas jedna z radnych generalnych i również Isabelle z Francji mogła uczestniczyć w ostatnim pożegnaniu. Uroczystość była piękna i budująca!

Siostra Maria, jaką poznałam, była ciepła i uśmiechnięta. W ostatnich miesiącach życia niewiele było z nią świadomego kontaktu, ale uśmiech nie schodził z jej twarzy mimo cierpienia jakiego doświadczała. Dużo się śmiała. Pewnie nie słysząc już wiele, reagowała śmiechem na sytuacje, które wcale nie były śmieszne. Nie wykluczone, że udar, który doprowadził ją do śmierci był wynikiem tego, że za dużo się śmiała!

W niedzielę byłyśmy razem z Alą w duszpasterstwie akademickim DĄB i spotykałyśmy się ze studentami, którzy chcą poszukiwać swojej drogi życia. Dziś powiedziałabym im jedną ważną rzecz. Znajdźcie sobie takie miejsce na świecie, w którym kiedyś umrzecie ze śmiechu.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Sacre Coeur. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Umrzeć ze śmiechu

  1. Aleksandra Kwarcinska pisze:

    Wrocily wspomnienia.Bylam uczennicą 47LO w Polskiej Wsi-koło Pobiedzisk ,a Matkę Kosinską znałam osobiscie.Zawsze uśmiechnięta ,często zajmowała się nami-pensjonarkami,a podczas dlugich spacerow opowiadala ciekawe historie.Zasmucila wiadomość o Jej smierci,ale zyje we wspomnieniach……….

  2. Przykra wiadomość, ale od czegóż jest pamięć, która nie pozwoli nam nigdy zapomnieć… pozdrawiam z Francji…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *