A gdybyś się nie bał?

Dzień po zamachu w Londynie na jednej z fejsbukowych stron naszych Sióstr znalazłam taki obrazek z napisem „nie boimy się”. Podpisuję się pod tym obiema rękami, ale nie dlatego, że nie spodziewam się terrorystów w Gdyni. Jestem głęboko przekonana, że najgorszym wyjściem i ulubionym narzędziem szatana jest właśnie lęk.

Będąc ostatnio w Warszawie dostałam od studentów oprawiony w ramkę cytat ich duszpasterza: „jak byś żył, jak byś kochał, gdybyś się nie bał?”. Mój przyjaciel Romek twierdzi, że to wcale nie jest najlepsze co powiedział przez ostatnich kilka lat, ale okazuje się, że to najmocniej zostało w sercach młodych ludzi.

Dziś świat przepełniony jest lękiem, nie tylko przed zamachami, ale i przed niepewną przyszłością, zobowiązaniami, ryzykiem… Również i mi towarzyszy codziennie. Zwykle nie ten przed utratą życia, ale przed tym, że coś mi nie wyjdzie, przed oceną i odrzuceniem. Boję się zwykle, że nie zdążę i że kogoś zawiodę.  I nawet nie zauważam, że właśnie ten strach mnie paraliżuje i powstrzymuje przed czynieniem dobra albo przed zareagowaniem na czynione zło. To on powoduje, że skupiam się na drobiazgach i zapominam o wielkich rzeczach, do których powołuje mnie Pan Bóg.  Dlatego tak ważne jest dla mnie by czasem zmienić perspektywę i zobaczyć, że nie jestem sama, że przeciw złu tego świata możemy się zjednoczyć i powiedzieć: nie boimy się, będziemy konsekwentnie odpowiadać miłością.

„W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości. (1 J 4,18)

Informacje o s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje z życia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 Responses to A gdybyś się nie bał?

  1. 1. Czy nie było tak, że Kościół Katolicki używał (i używa?) lęku jako „metody wychowawczej” i duszpasterskiej? Częściowo, to właśnie strach i lęk, utrzymywał ludzi w ryzach KK.

    2. Odpowiadanie „miłością” jeśli zawiera odpowiadanie przemocą na przemoc agresorów jest bardzo wskazane, tylko nie wiem czy o to właśnie siostrze chodziło.

    3. Współczesne „we are not afraid” jest jakieś nie dojrzałe. Podstawione. Ilość zgonów wskutek zamachów terrorystycznych to pewnie mikron w porównaniu do zwykłych morderstw, katastrof kolejowych etc. Ale ludzie się boją terroryzmu. To wszystko maszynka medialnych specjalistów. Owo „we are not afraid” również służy budowaniu tego irracjonalnego lęku.

    • s. Ewa pisze:

      niestety dalej retoryka lęku istnieje w Kościele, ale właśnie chodziłoby o to, żeby jej nie było… a miłość to miłość i z przemocą nie ma nic wspólnego!

    • Kościół Katolicki nikogo nie straszy. Pewne rzeczy są takie a nie inne. O zbawienie należy zabiegać z bojaźnią i drżeniem jak poucza List do Fiflipian.

Pozostaw odpowiedź Zbigniew Ściubak Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *