Tęsknota za pełnią

Wczoraj usłyszałam na kazaniu, że post jest jak tęsknota. Ma nam przypominać, że oczekujemy na coś ważnego, albo lepiej – Kogoś ważnego. Znam smak różnej tęsknoty – za bliskimi mi osobami, za górami, za słońcem, za szalonymi wyprawami i za lataniem. Ten smak jednak się zmienił, kiedy odkryłam, że tak naprawdę nieporównywalnie bardziej w głębi serca tęsknię za Bogiem.

Dzisiejszy dzień był całkiem ciekawy. Wspominałam dzień moich urodzin i jednocześnie uczestniczyłam w pogrzebie o. Kuklińskiego. Pasowało to do siebie idealnie, bo zamknęło klamrą moje życie i postawiło mnie gdzieś pośrodku. Słuchając długiej litanii miejsc i zadań, jakie przeszedł o. Czesław zanim wylądował w Gdyni, by tu spędzić ostatnie lata swojego życia, uświadomiłam sobie, że jestem dopiero na samym początku drogi. Taka perspektywa wzmaga tęsknotę, bo jeszcze najprawdopodobniej wiele przede mną, zanim spotkam się z Oblubieńcem, któremu oddałam swoje życie. Z drugiej strony daje ona nadzieję, że jeszcze wiele okazji, by stawać się coraz lepszym narzędziem Ducha Świętego.

Chciałabym, żeby po mojej śmierci, podobnie jak po o. Kuklińskim, zostały osoby, które dzięki mnie znalazły się choć o krok bliżej Boga, które Go poznały jako Tego, który kocha i który jest Dobry. Chciałabym by ten Wielki Post przepełniony był tęsknotą za pełnią i zmartwychwstaniem, a całe życie było oczekiwaniem na to najważniejsze Spotkanie.

O s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje z życia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na Tęsknota za pełnią

  1. antoni pisze:

    To piękne wyznanie. Dopuszczenie innych naprawdę w głąb serca.

  2. Agam pisze:

    Pięknie się Siostra uśmiecha:) Czuć w tym Bożą Radość 🙂

  3. Lidka pisze:

    Ciekawą dla mnie obecnie kwestią jest odchodzenie z tego świata. Wydawać by się mogło, że tak jak dla siostry ten moment powinien być oczekiwany, szczególnie przez ludzi w późnej starości. Tak jednak nie zawsze jest. Nie cieszy ich przeszły czas i narzekają na swój obecny stan, który faktycznie często jest naznaczony cierpieniem. Coś się za tym kryje. Może nie uwierzyli jeszcze naprawdę, że prawdziwe szczęście i pokój daje tylko Bóg a bez Niego nasze, życie jest jałowe i bez sensu? Bóg przecież pragnie abyśmy już tu na ziemi budowali Jego królestwo i zaznawali pokoju serca .

    • Zbyszek pisze:

      @Lidka – Dobrze mówisz

    • s. Ewa pisze:

      Ja myślę, że śmierć jest taką tajemnicą, że nigdy nie będziemy wiedzieć jak się do niej odniesiemy dopóki naprawdę nie zajrzy nam w oczy. Całe życie przygotowujemy się do tego momentu, ale może się okazać, że będzie to mocniejsze niż się spodziewamy. Zaczniemy się bać. Ufam jednak, że już po tamtej stronie wyjdzie po nas kochający Bóg i wtedy wszystko będzie inaczej.

      • Lidka pisze:

        Oczywiście, nikt nie wie jak wygląda śmierć bo to raczej proces nieodwracalny i w dodatku całkowicie nie do przewidzenia i nie wiemy jakie to będzie trudne. Chodziło mi raczej o to, żebym mogła powiedzieć za św. Pawłem: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem a ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego. „Żebym za sprawą łaski bożej mogła przebaczyć wszystkim i doznać wzajemnie przebaczenia. Bo wydaje mi się, że niektórym ta sprawa bardzo ciąży. Ciąży zwłaszcza w starości a w latach wcześniejszych też, ale nie uświadamiamy sobie tego tak bardzo.

Pozostaw odpowiedź s. Ewa Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *