Stracone okazje?

Kiedyś na blogu napisałam trochę kontrowersyjne zdanie. Brzmiało ono: „Nie bój się śmierci. Bój się straconych okazji.” W odpowiedzi na to zdanie otrzymałam taki oto wiersz. Bardzo zacny, bo i zacnego ma autora – Romana Brandstaettera.

Panie,
Przed wielu, wielu laty
Spotkałem Cię na drodze do Jeruzalem.
Była wczesna wiosna.
Kwitły drzewa migdałowe.
Pamiętam te chwilę, gdy podszedłszy do Ciebie,
Spytałem, co mam czynić
Aby być doskonałym
Odparłeś, że powinienem sprzedać
Całą moją majętność,
Pieniądze rozdać ubogim
I iść za Tobą.
Ogarnął mnie smutek.
Stchórzyłem.
Powróciłem do domu.
A teraz jestem już starcem.
Mam liczną rodzinę,
Mój majątek pomnożył się w dwójnasób,
Ludzie uważają mnie za szczęśliwego,
Ja jednak czuję w sobie dotkliwą pustkę,
Niedosyt i beznadziejność,
Które nawet moim najbliższym
Ujawnić się boję.
Na pewno by mnie wyśmieli.
Minęły lata,
A ja wciąż zapomnieć nie mogę
Tamtej wiosny,
Mojego pytania
I kwitnących drzew migdałowych

Ileż goryczy w tym wierszu, ile smutku i tęsknoty, żeby cofnąć czas. Wierzę, że nie ma w tym nic z Bożego myślenia. Pisząc o straconych szansach, miałam na myśli coś zupełnie innego! Często mówię o tym, że Pan Bóg jest jak GPS – jeśli kiedykolwiek zboczymy z wyznaczonej drogi, On zawsze znajduje nas tam gdzie jesteśmy i wyznacza nową trasę. Ona będzie inna niż ta pierwotna, ale nią też dojdziemy do celu. Bać się straconych okazji to nic innego jak mieć oczy szeroko otwarte, żeby nie przegapić żadnej Bożej wskazówki, żadnego zakrętu, żadnego ważnego zjazdu na pobocze. Żeby nie zapomnieć zatankować i zrobić przegląd raz na jakiś czas…

Nie znaczy to jednak, że mamy rozpaczać nad przegapionym zjazdem, nerwowo zawracać i płakać z powodu złego zakrętu. Takie rozpamiętywanie tylko osłabia naszą czujność tu i teraz! Historia bogatego młodzieńca, do której nawiązuje Brandstaetter wcale nie musi kończyć się tragicznie. Niektórzy teologowie utożsamiają go z Józefem z Arymatei, który po śmierci Jezusa oddaje Mu swój nowiutki grób i przynosi całe tony wonności żeby namaścić Jego ciało. Co by było gdyby od razu poszedł za Jezusem? Pewnie razem z innymi apostołami ukrywałby się w tym czasie z obawy przed żydami. A on miał swoje pięć minut i niesamowicie ważną misję do wykonania. Nie mamy pojęcia jak nasze decyzje wpływając na życie. Tę tajemnicę odkryjemy dopiero po śmierci.

Nie ma momentu, w którym nie możesz się całkowicie nawrócić do Boga i oddać się działaniu Ducha Świętego, choćby to miały być ostatnie godziny Twojego życia.  Nie ma znaczenia jakimi pokrętnymi drogami doszedłeś do punktu, w którym jesteś. Ważne jest tylko dokąd pragniesz zmierzać.

Informacje o s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje z życia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 Responses to Stracone okazje?

  1. Bożena pisze:

    Bardzo Siostrze dziękuję

  2. Monika pisze:

    Duch Św. przez Siostrę przemawia, dziękuję i ja za podzielenie się tym poruszeniem

  3. Agamemnon pisze:

    Jeśli Chrystus powiedział Brandstaetterowi, aby wysprzedał wszystko, rozdał a potem poszedł za Nim to powinien wypełnić rozkaz.

    Innemu tego nie powiedział a ów założył szczęśliwą rodzinę i na starość stanął przed Panem wraz ze wszystkimi osobami, członkami rodziny, służąc mu jako cząstką Jego królestwa. I przeszedł do królestwa wraz ze swoją kochającą się rodziną.

    Innemu też nie powiedział a on wysprzedał wszystko i rozdał ubogim, całe życie żył wg bardzo pobożnej reguły, recytując z uwagą pacierze twierdząc, że służy Bogu, również stanął przed Jego Obliczem z całą ciężarówką pobożnych pacierzy, ciesząc się, że nie zmarnował życia. I przeszedł do wieczności wraz ze swoimi pacierzami.

  4. A. pisze:

    mądry artykuł, dobry komentarz wbrew utartym schematom, które powtarzane są/ były w parafiach/ rekolekcjach. Dlatego lubię czytać tego bloga 🙂 Pozdrawiam 🙂

Pozostaw odpowiedź Agamemnon Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *