Zaadoptuj terrorystę

0743c159d74b1fbf195361503e3d9bf3,640,0,0,0Dziś rano kiedy przeczytałam o zamachach, pierwsze co pomyślałam to: „zaczęło się”. Już wszystko wiadomo. Niektórzy wykorzystają tragedię żeby siać nienawiść wobec uchodźców, inni zbombardują kolejny kraj w poszukiwaniu ropy. Niektórzy zmienią sobie profilówkę na flagę Francji, a inni zwiększą kontrole na lotniskach. Niektórzy postawią znicze pod ambasadą, a inni jeszcze inaczej zadeklarują swoją solidarność z francuzami. Pytanie jest jednak dużo głębsze – czy to zmieni świat? Nie. Przywróci nasz spokój. Będziemy solidarni, wypowiemy wojnę terroryzmowi, nie wpuścimy „innych” do kraju. Będzie spokój. Za kilka dni, tygodni, miesięcy zapomnimy o Paryżu i wrócimy do naszych codziennych spraw. Tylko znowu ewangeliczne pudło… „Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu;” (Łk 12, 51-52). Nie pokój jest najwyższą wartością, ale miłość.

Byłam dziś odwiedzić muzeum emigracji w Gdyni. To jedno z tych nowoczesnych muzeów, gdzie w sposób interaktywny i z dużym rozmachem można poznać część naszej ważnej historii. Tym razem historii emigrantów, którzy w różnych okresach, w różnych kierunkach i z bardzo różnych powodów opuszczali Polskę. Niektórzy zostali do tego zmuszeni, ale większość zrobiła to dobrowolnie. Kiedy czytałam o statkach do Ameryki, gdzie w nieludzkich warunkach III klasą młodzi mężczyźni podróżowali w poszukiwaniu zarobku i lepszego życia, to trudno mi było nie dostrzec jak przez te 100 lat niewiele się zmieniło. Tylko my stanęliśmy teraz po drugiej stronie barykady. Dla niektórych dziś nasz kraj jest marzeniem. I mamy czelność wykrzykiwać „Polska dla polaków”… Nie naród jest najwyższą wartością, ale miłość.

Więcej niż o ofiarach i uchodźcach myślałam dziś jednak o sprawcach. Co powoduje, że ktoś robi tak okrutne rzeczy w imię Boga? Wiadomo, że nie o Boga tu chodzi, ale myślę, że może chodzić o ideały. Ideały, które zlaicyzowany świat odebrał młodemu człowiekowi. Teraz już nikogo nie chcemy stresować, nikomu nie stawiamy żadnych wymagań i każdemu się wszystko należy. Może to tu należy dopatrywać się powodów, dla których ludzie szukają sensu życia nie tam gdzie trzeba i znajdują go w daleko posuniętym fundamentalizmie, który prowadzi do wielkiej tragedii. Nie ideały są najwyższą wartością, ale miłość.

I gdzie ma się w tym świecie pełnym bólu i niesprawiedliwości odnaleźć chrześcijanin? Co ma robić, żeby zmieniać świat? Nic, tylko kochać. Tylko tyle i aż tyle. Kochać każdego uchodźcę, każdego muzułmanina, każdego bliźniego i co więcej – każdego terrorystę. Każdy chrześcijanin powinien dziś objąć swoją duchową adopcją jednego terrorystę z ISIS. Powinien się gorliwie modlić za niego codziennie, powinien pościć i ofiarować za niego swoje cierpienia. Powinien zaufać swojemu Bogu, że On może wszystko, a to znaczy, że może przemienić serce człowieka, który został owładnięty przez nienawiść, któremu został wyprany mózg i który w imię Boga chce mordować innych. Wierzysz w to? Chcesz zmienić oblicze ziemi? Kochaj.

Informacje o s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Komentarz. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 Responses to Zaadoptuj terrorystę

  1. Ewa pisze:

    Siostro Ewo, moja imienniczko,
    to jest apel do każdego chrześcijanina. I słusznie. Nie wystarczy jednak „pstryknąć” i czekać na cud. Trzeba działać, bo może być za późno, tak jak przed II wojną św.
    Pozdrawiam. Ewa

  2. Weronika pisze:

    Dokładnie tak Siostro! Najlepsze z możliwych spojrzenie na zaistniałą sytuację. Niech nie oddzielają nas od drugiego człowieka granice państwa, ideałów czy wyznania. Kochajmy, kochajmy, kochajmy… +++ <

  3. highlander pisze:

    Gdyby Bóg chciał przemienić serca terrorystów, to by sam to zrobił bez proszenia go o to…

    • s. Ewa pisze:

      Taka teoria brzmi całkiem logicznie, ale jest zupełnie niezgodna z Ewangelią. Jezus wielokrotnie mówił, że „proście, a będzie wam dane”. Porównywał wręcz człowieka do natrętnej wdowy, która przez to, że upierała się przy swoim, wyprosiła obronę u sędziego. Wyraźnie Bóg chce, żebyśmy prosili o to, co nam potrzebne.

      • jo pisze:

        a czy siostra wie czemu? Zawsze mnie to zastanawia, jestem głeboko wierząca, ale mocno się zastanawiam, skoro Bóg wie wszystko , jest poza czasem , może wszystko, poco więc mu moje prośby? czemu do obrony przed złem czeka na prośby? czemu niektóre prośby sa wysłuchiwane inne nie? czy ten w obronie kogo nie proszono nie zasługuje na ratunek? czy kilko letnia dziewczynka niebyła by zgwałcona gdyby ktoś prosił w jej intencji do Boga? Czy to wreszcie nie godzi w Boże miłosierdzie?

    • Sadam pisze:

      byc moze masz racje, jednak przypomnial mi sie pewien fragment z pisma swietego gdzie jest mowa ze cztery osoby przyniosly do Jezusa pewnego czlowieka ktory nie byl w stanie przyjsc,aby go uzdrowil. Tak sie zastanawiam i mysle ze Bogu poprzez modlitwe kilku osob mozna „przyniesc” kogos chorego, tak dziala milosc a Bog jest miloscia.

    • Wyrek pisze:

      Pewnie Bóg, gdyby chciał, mógłby zmienić serca terrorystów i wszystkich ludzi na ziemi. Tylko czy wówczas nie stałby się zaprzeczeniem Samego Siebie? Istotą Boga jest miłość ale także i wolność. Ktoś kiedyś powiedział, że Bóg jest fanatykiem wolności. Nie było chyba wolniejszego człowieka na ziemi od Jezusa. Całe Jego życie o tym świadczy. Chodził gdzie chciał, jadł z kim chciał, rozmawiał z kim chciał. Mógł zmienić serce Judasza, swoich oprawców, a tego nie zrobił, pozwalając się ukrzyżować.
      Bóg daje nam prawo do miłości ale także do grzechu. Nie chce On na siłę zmieniać naszych serc. Chce, żebyśmy to my zmieniali nasze serca. Dlatego powinniśmy się o to modlić.

      • Magda pisze:

        modlitwa nie pierze mózgu terroryście i dlatego on odtąd wybiera inaczej, ale raczej zakuwa w kajdany złego ducha, który już nie ma takiego wpływu na człowieka oraz rozjaśnia umysły. To tak jak ze słońcem i chmurami. Słońce świeci cały czas, ale czujesz jego ciepło jedynie wtedy gdy nie jest za chmurami. Chmury to grzech, które przesłaniają nam Boga. Modlitwą rozganiamy chmury, dzięki temu wszystko widać wyraźniej i jest cieplej 🙂 Modlitwa sprawia, że zło ma mniejszy dostęp do nas i do ludzi. Zły duch boi się modlitwy.

  4. Basia pisze:

    Wierzę w to i właśnie o to się codziennie modlę. JEZU UFAM TOBIE

  5. Majka pisze:

    Siostro Ewo,
    kapitalna inicjatywa. To jest odpowiedź w duchu radykalnie chrześcijańskim. Byłoby pięknie, gdyby jak najwięcej osób włączyło się w taką modlitwę.

  6. Agnieszka pisze:

    Zapraszam do przyłączenia się do akcji (wielojęzycznej) https://www.facebook.com/lupft

  7. ugis pisze:

    co za pieprzenie.. nie żyjemy w czasach starożytnych, kiedy takie teksty były ‚spoko’. „Kochać terrorystów..” Chyba coś Panią boli.. To trzeba tępić. Walczyć z tym. A nie kochać.. ja pieprze co ja czytam.. :/ zapraszam, proszę stanąć przed taką bombą i powiedzieć mu kocham Cie. życzę powodzenia.

    • s. Ewa pisze:

      do tego właśnie wzywa Ewangelia. kochać, nie znaczy tolerować zło, ale właśnie modlić się o nawrócenie dla nich.

      • ugis pisze:

        nastawmy drugi policzek.. w starożytności określenie ‚nadstawić drugi policzek’ oznaczało, że jak dostalismy ‚z liścia’, nastawiało się drugi policzek nie żeby dostać znów tylko żeby się tradycyjnie (w kult żydowskiej ludzie witali się pocałunkiem w policzek). Ewangelia Ewangelią ale w ST Bóg zabił ponad milion ludzi. Może powinniśmy wrócić do tego jednak. 🙂 Islam sam w sobie nie jest złą religią. Jest różnica między katolikiem a katolem, kibicem a kibolem, muzułmaninem a terrorystą. Uważam, że powinno się to tępić. Człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi.

        • Majka pisze:

          Ugis, mam wrażenie, że mylisz miłość z uległością.
          Kiedy nastolatek pije, pali, kradnie i ćpa, to co nazwiesz miłością: łagodne tłumaczenie mu: „synciu, ale to nieładnie”, czy wzięcie dzieciaka za kark i zawiezienie na odwyk? Raczej to drugie, prawda?
          Modlitwa nie jest uległością. To walka! Jeśli myślisz, że jest inaczej – spróbuj się modlić przez miesiąc, codziennie, za kogoś, kto Cię skrzywdził.
          My, modląc się, nie „głaszczemy” terrorystów, tylko przenosimy góry. Zmieniamy ich od środka. Myślisz, że „tępienie” sprawi, że będą mniej chętni, by zabijać?

  8. igora pisze:

    Radykalni muzłumani, niebezpieczni dla świata, stanowią od 15-25% populacji muzłumanow co daje liczbę około 17 mln… Chyba jest sie czego bać? miłość nas przed nimi nie uchroni a konkretne polityczne środki; wystarczy cofnąć sie w czasie ispojrzec na Niemców- niw wszyscy byli źli i byli nazistami ale pewien procent społeczeństwa niemieckiego doprowadził do wojny w której zginęły miliony ludzi…

Pozostaw odpowiedź Basia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *