Czy nie jesteśmy sędziami przewrotnymi?

Afghan refugee families arrive at the United Nation High Commission for Refugees (UNHCR) repatriation center at Jalozai camp in Nowshera, some 30km from Peshawar, 30 March 2007. The UN refugee agency expressed concern at the recent displacement of Afghans refugees due to the ongoing conflict in the Afghan southern provinces of Helmand and Kandahar, where nearly 5,000 families have been driven from their homes, an official’s media reports said. AFP PHOTO/Tariq MAHMOODDyskusja na temat uchodźców robi się coraz bardziej zażarta. Czy my się możemy obawiać najazdu muzułmańskiego? Czy możemy się bać zniszczenia naszej chrześcijańskiej kultury? Czy powinniśmy bacznie uważać kogo zapraszamy do naszego kraju? Przecież to nie my odpowiadamy za tę wojnę, to nie nasza sprawa… Brzmi to całkiem logicznie. Tylko to nie logika Ewangelii…

Czytając to co dzieje się w mediach, sama w końcu uległam panice. Nerwowo wertowałam w głowie wersety Pisma Świętego, żeby znaleźć fragment o tym, że Jezus nawołuje do obrony naszej wiary, do zamykania się przed obcym najazdem, do budowania murów… nie znalazłam. Natknęłam się za to na inny: „Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie”  (Mt 5, 40-42).  A Ewangelista Łukasz relacjonuje to jeszcze dosadniej: „Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie! Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią” (Łk 6, 29-33).

Wiem, że to niesamowicie trudno przyjąć (mi także!), ale właśnie na tym polega chrześcijaństwo, że ja przyjmuję tego, kto mnie o to prosi. I nie pytam czy jest tego godny, nie pytam czy ma czyste intencje, czy jest uchodźcą czy imigrantem, czy jest biały czy czarny, czy jest bezdomnym czy terrorystą. Św. Jakub zdaje się nam to samo mówić w dzisiejszym drugim czytaniu: „Bracia moi, niech wiara wasza w Pana naszego Jezusa Chrystusa uwielbionego nie ma względu na osoby. Bo gdyby przyszedł na wasze zgromadzenie człowiek przystrojony w złote pierścienie i bogatą szatę i przybył także człowiek ubogi w zabrudzonej szacie, a wy spojrzycie na bogato odzianego i powiecie: Usiądź na zaszczytnym miejscu, do ubogiego zaś powiecie: Stań sobie tam albo usiądź u podnóżka mojego, to czy nie czynicie różnic między sobą i nie stajecie się sędziami przewrotnymi?” (Jk 2,1-5)

A na wszystkie oburzone komentarze, że „przecież możemy zginąć!” nie ma innej odpowiedzi jak tylko taka: Jezus zginął. Tylko jakoś Jemu to w niczym nie przeszkodziło…

Czy nasz Bóg nie jest od tego wszystkiego silniejszy? Czy nie jest On Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba? Czy nie będzie On z nami w chwilach próby, jaką niewątpliwie jest obecna sytuacja w Europie? Czy z takim Bogiem wolno nam choćby śmierci się obawiać? „Powiedzcie małodusznym: Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto – pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by zbawić was.” (Iz 35,4)

Niestety jednak z tej drugiej strony też nam grozi niebezpieczeństwo. Bo czyż to nie arogancja nawoływać do przyjmowania przybyszy, siedząc sobie w cieple i bezpieczeństwie, wiedząc, że nas to nie dotknie? Nasza była Matka Generalna pisała kiedyś w jednym ze swoich listów o „współczuciu fotelowym”. To współczucie które nie dotyka serca, które czeka aż inni zrobią za nas coś dobrego, które tak naprawdę wyraża tęsknotę „by mnie to nigdy nie spotkało”. Niech nas Bóg broni przed takim współczuciem i taką solidarnością.

Mimo wszelkich moich słabości i lęku, chciałabym traktować moje chrześcijaństwo poważnie. Wolę zginąć, podając kubek wody terroryście niż stać się sędzią przewrotnym.  I oby Pan Bóg dał mi tego doświadczyć.

O s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Komentarz. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na Czy nie jesteśmy sędziami przewrotnymi?

  1. Arek pisze:

    Trzeba ich kochać, ale mądrze. Wydaje mi się, że postawa Siostry jest naiwnością. Niektórzy uchodźcy są niebezpieczni i stanowią dla nas zagrożenie, co pokazują ostatnie doniesienia choćby z Grecji czy Węgier. Mamy prawo bronić się przed nimi i ich nie przyjmować. Tak jak Jezus bronił się u arcykapłana mówiąc do jego sługi dlaczego mnie bijesz, tak my mamy również do tego prawo. Myślę, że powinniśmy pomagać uchodźcom uciekającym z obawy o własne życie jak choćby z Ukrainy czy Syrii, ale brońmy się przed resztą, którzy chcą za darmo żyć na nasz koszt lub budować u nas emiraty jak to się zaczyna dziać we Francji czy Włoszech, gdzie muzułmanie szykanują, groża czy biją chrześcijan za samo noszenie krzyża na szyi czy uczestniczenie w procesji.

    • s. Ewa pisze:

      A czy było naiwnością Jezusa, że pozwolił Judaszowi uczestniczyć w Ostatniej Wieczerzy? Przecież On wiedział, że Judasz Go zdradzi. Miłość nigdy nie jest naiwnością… albo zawsze nią jest

      • Marchew pisze:

        Mt 7,6
        „Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały.”

        To jest przestroga przed tym, aby nie szafować miłosierdziem na lewo i prawo, bo dzielenie się z kimś kto go nie uszanuje nie ma po prostu sensu. To jest jednostronny akt i postrzeganie go jako dwustronny jest chyba naiwnością o której pisał Arek.

        Muzułmanie nie są poganami, to są ci o których Jezus mówi, „Nie bójcie się tych co zabijają ciało, ale tych co zabijają duszę.”
        Niech siostra poczyta o:
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Janczarzy
        i skonfrontuje to z popularnym stwierdzeniem iż to nie muzułmanie się zmienili tylko my i nasz sposób patrzenia na świat. Takie nowoczesne Janczarstwo dzieje się cały czas w Afryce, biorą młodych chłopców z łapanki, robią im pranie mózgu, a potem ci młodzi są jeszcze bardziej fanatyczni niż starzy.

        A teraz puenta całej opowieści. Należy zapomnieć o tym, że są to biedni ludzie, potrzebujący nie wiadomo jakiej pomocy ponieważ ludzie faktycznie biedni uciekli do krajów ościennych, ale nie dalej. Do europy zmierzają ludzie którzy „uciekając z domu i zostawiając w domu dokumenty” są wstanie opłacić kwotą ~3 tysięcy dolarów przemytnika (3 tys. dolarów to jest jakieś 10 tyś zł! Samemu miałbym problem wykombinować taką kasę!). To są uciekinierzy ekonomiczni + co najgorsze parę procent ekstremistów których opisałem wyżej. No bo jak wytłumaczyć coś takiego:
        https://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz%2Fimigranci-uciekli-ze-sremu-do-niemiec#

        Nasza pomoc powinna się skoncentrować i właściwie ograniczyć do ludności zamieszkującej kraje ościenne Syrii, do ludzi którzy przebywają w obozach dla uchodźców i bynajmniej nie mają na podróż do Europy. I nie chodzi mi teraz, żeby im też kupić bilet, ale żeby mogli sobie zorganizować życie tam – w ich stronach, dać im możliwości tam, a to jest zdecydowanie więcej to co dostają tu: pieniądze które ich demoralizują i nie chcą podejmować żadnej pracy. Bo życie na obczyźnie to ciągłe wzdychanie i nic więcej. Przekonało się o tym całe nasze pokolenie Mickiewiczów, Sienkiewiczów, Norwidów itd.
        Z Panem Bogiem 😉

        • s. Ewa pisze:

          Witam,

          dużo tu ciekawych wątków, spróbuję się odnieść po kolei:

          1. „rzucanie pereł przed wieprze”

          Mt 7,6
          „Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały.”

          To jest przestroga przed tym, aby nie szafować miłosierdziem na lewo i prawo, bo dzielenie się z kimś kto go nie uszanuje nie ma po prostu sensu. To jest jednostronny akt i postrzeganie go jako dwustronny jest chyba naiwnością o której pisał Arek.

          A skąd taka interpretacja? Czy pofatygowałeś się, żeby zobaczyć w jakim kontekście się te słowa pojawiają? Wesety wcześniej to: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata”. Zaskakujący kontekst? Czy zatem wyjąłeś belkę ze swego oka zanim osądziłeś, że ktoś jest niegodny Twojego miłosierdzia? Miłosierdzie jest zawsze aktem jednostronnym. Jeśli oczekujesz dwustronności, to nie masz pojęcia czym jest bezwarunkowa miłość, do której zaprasza nas Chrystus.

          2. ci co zabijają duszę

          Muzułmanie nie są poganami, to są ci o których Jezus mówi, „Nie bójcie się tych co zabijają ciało, ale tych co zabijają duszę.”
          Niech siostra poczyta o:
          https://pl.wikipedia.org/wiki/Janczarzy
          i skonfrontuje to z popularnym stwierdzeniem iż to nie muzułmanie się zmienili tylko my i nasz sposób patrzenia na świat. Takie nowoczesne Janczarstwo dzieje się cały czas w Afryce, biorą młodych chłopców z łapanki, robią im pranie mózgu, a potem ci młodzi są jeszcze bardziej fanatyczni niż starzy.

          Tu to już absolutnie nie zgadzam się z żadnym słowem! Żaden muzułmanin choćby najbardziej fanatyczny nie jest w stanie zabić mojej duszy! Właśnie dokładnie to mówi tu Jezus: „Nie bójcie się tych co zabijają ciało”!! Nie bój się, że możesz zginąć. Daj się zabić. Dbaj tylko o to, żebyś do końca był dobrym człowiekiem, nie odmówił podania ręki komukolwiek.

          A wiesz co zabija duszę? Duszę zabija nienawiść, pycha, uważanie się za lepszego i przede wszystkim lęk. Lęk jest przeciwieństwem miłości. Jezus przypomina nam na każdym kroku, żebyśmy się nie lękali…

          3. Kim są uchodźcy

          A teraz puenta całej opowieści. Należy zapomnieć o tym, że są to biedni ludzie, potrzebujący nie wiadomo jakiej pomocy ponieważ ludzie faktycznie biedni uciekli do krajów ościennych, ale nie dalej. Do europy zmierzają ludzie którzy „uciekając z domu i zostawiając w domu dokumenty” są wstanie opłacić kwotą ~3 tysięcy dolarów przemytnika (3 tys. dolarów to jest jakieś 10 tyś zł! Samemu miałbym problem wykombinować taką kasę!). To są uciekinierzy ekonomiczni + co najgorsze parę procent ekstremistów których opisałem wyżej. No bo jak wytłumaczyć coś takiego:
          https://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz%2Fimigranci-uciekli-ze-sremu-do-niemiec#

          I tu jest właśnie problem wrzucania ludzi do jednego worka. Między tymi tysiącami są oczywiście tacy, którzy potrzebują podstawowej pomocy, a są tacy, którzy szukają lepszego życia i trudno im się dziwić, że szukają najlepszego z możliwych. Św Ignacy modlił się: „Naucz mnie dawać a nie liczyć”. Oczywiście, że po ludzku możemy czuć się urażeni, że ktoś nas wykorzystał, ale chrześcijanin dobrze wie, że Ten, który widzi w ukryciu odda nam w stosownym czasie.

          Kto jak kto, ale my naprawdę powinniśmy umieć wczuć się w mentalność tych, którzy jadą w świat za chlebem…

          4. Jak pomagać

          Nasza pomoc powinna się skoncentrować i właściwie ograniczyć do ludności zamieszkującej kraje ościenne Syrii, do ludzi którzy przebywają w obozach dla uchodźców i bynajmniej nie mają na podróż do Europy. I nie chodzi mi teraz, żeby im też kupić bilet, ale żeby mogli sobie zorganizować życie tam – w ich stronach, dać im możliwości tam, a to jest zdecydowanie więcej to co dostają tu: pieniądze które ich demoralizują i nie chcą podejmować żadnej pracy. Bo życie na obczyźnie to ciągłe wzdychanie i nic więcej. Przekonało się o tym całe nasze pokolenie Mickiewiczów, Sienkiewiczów, Norwidów itd.

          Rozumiem taką postawę – dać kasę i mieć ich z głowy. Oczywiście, że wtedy nie burzą naszego bezpiecznego świata i nie destabilizują naszego życia. Ja sama widzę, że dużo łatwiej było mi wyjechać na rok do Kenii i być tam z ludźmi w ich kulturze, niż pogodzić się z tym, że ich kultura miałaby przyjść do nas. Problem w tym, że nam się wydaje, że nasza kultura jest lepsza. Kiedy wyruszaliśmy na wojny krzyżowe, chcieliśmy na siłę wprowadzać naszą lepszą kulturę tam, gdzie jej nie było. Dziś to samo robią muzułmanie. Oni są przekonani, że Bóg jest zadowolony z takiego działania. Jedyne co my możemy zrobić, to naszym świadectwem pokazywać, że Bóg jest miłością i nie potępia nikogo – ani tego, kto nie przestrzega praw koranu, ani tego, który nie przestrzega praw Ewangelii. Nic prócz miłości nas nie uratuje, a już na pewno nie budowanie murów. Oczywiście trzeba pomagać finansowo tym, którzy żyją w obozach dla uchodźców, ale to nas nie zwalania z bycia chrześcijanami w stosunku do tych, którzy przyjechali.

          • Marchew pisze:

            Witam, siostro 😉
            1. Miłosierdzie nie jest i nie może być aktem jednostronnym, bo trzeba umieć je przyjąć. Uczy o tym przypowieść o dłużniku i o jego losie gdy Pan się dowiedział. Znam kontekst i długo zastanawiałem się zanim to napisałem i dalej tak sądzę. Jeżeli nie w tym kontekście zostało to napisane, to śmiało proszę przedstawić zatem w jakim? Ja im nie żałuje miłosierdzia, tylko problem polega na tym, że można im pomóc na różne sposoby, a wybieramy ten gorszy (więcej w pkt 4). Poza tym co z Ordo Caritatis? Czy uważa siostra, że u nas w kraju nie ma ludzi potrzebujących pomocy, ile osób bierze zapomogi z MOPS’ów, żyje na rentach itp?(udzielam się w studenckim Caritasie w Gdańsku – robimy im co tydzień kanapki i to widzę.) Co z ludźmi z terenów ogarniętej wojną domową Ukrainą – już tacy solidarni nie byliśmy? I twierdzę, że skoro sami z sobą sobie nie radzimy, to co począć jak dojdą jeszcze imigranci, mają podzielić ten sam los, chodzić po śmietnikach albo żebrać? Najlepiej byłoby dać możliwości rozwoju – rodziny, kariery, samorealizacji i tak dalej, ale jak możemy im coś dać czego sami nie mamy?

            2. Ma siostra jak najbardziej rację. Nikt nie zabije siostry duszy. Ale pomyśli siostra o tych słabszych, podatnych na manipulację, letnich. Robiły to ideologie komunizm i islam, jedni przez tortury, drudzy przez propagandę, pranie mózgu itd co faktycznie prowadzi do lęku, ale zawsze chodzi o pozbawienie nadziei i sensu, a następnie ukazanie jedynej alternatywy: swojej. No bo skąd się nagle bierze tyle białych konwertytów we Francji czy w Angli. Trzeba uwierzyć, że świat naprawdę jest okrutny. A jestem przeciwny, bo naprawdę takie fanatyczne wilki pośród ekonomicznych owiec, to poważny problem. I cała seria zamachów na terenie europy z czasów wojny w Iraku niczego nikogo nie nauczyła. Przypomnę: parę zamachów w Londynie i Anglia wycofała się z wojny, parę zamachów w Madrycie i Hiszpania wycofała się z wojny. Dali się zastraszyć, choć fakt że niepotrzebnie do intryg USA się dołączali.

            Tutaj wilki coś zgubiły:
            https://wolnemedia.net/polityka/kontener-z-pomoca-dla-uchodzcow-jest-pelen-broni/

            3. Obawiam się, że tu nie chodzi o chleb i oni nie jadą nigdzie pracować. Tu chodzi o darmowe zasiłki. Serbia zaproponowała im ogromne tereny do zasiedlenia wyludnione po wojnie z lat 90’tych, ale tam nikt nie chce jechać. To jest nasze ironiczne ocalenie, że jesteśmy tak biedni, że ci imigranci stąd uciekają. Dlaczego sądzę że jest różnica? Ponieważ jak się spyta Norwega co sądzi o Polakach to powie, że to świetni pracownicy, doskonali fachowcy itd. Złego słowa nie powie, (sam na początku nie wierzyłem) bo pojechali tam pracować nie dla zasiłków. Natomiast muzułmanie niestety nie mają dobrej opinii, raczej są kojarzeni z gwałtami i rabunkami, ale już tłumaczę dlaczego.

            Doktryna chrześcijańska jest oparta na cnotach, czyli ćwiczeniu samego siebie do wytrwałości przeciw samemu sobie. Przeszliśmy przez okres emancypacji z jej plusami i minusami, ale zajęło to jakieś 50 lat. Muzułmanie natomiast zamiast cnót radzą sobie u siebie w taki sposób, że zakrywają swoje kobiety od góry do dołu i jak widzą kostkę to już się jarają. A co dopiero jak przyjadą tu i widzą wg nich półnagie kobiety. Chuć im tak strzela do głowy, że nie wytrzymują, a co gorsza ich ofiarami są najbardziej bezbronne bo już 12-13 latki. I tu nie chodzi wcale o to, że to ci fanatyczni itd. To jest problem każdego muzułmanina z bliskiego wschodu, bo tak są wychowani. U nich normą są śluby z takimi małolatkami, skoro ich przykład, prorok wziął za żonę 9-cio latkę. Oni są po prostu żyją w swojej zupełnie odmiennej i nieporównywalnej do naszej cywilizacji i jak teraz: wytłumaczyć im że u nas jest inaczej, przez co będą mówić, że jesteśmy nietolerancyjni bo nie szanujemy ich kultury (bo oni wcale nie zamierzają się zmieniać dla nas) czy z kolei my mamy teraz nadskakiwać, cudować, dwoić się i troić bo mamy nieproszonych gości, którzy wcale nie zamierzają wracać? (co się nazywa polityczną poprawnością). W tej sytuacji nie ma dobrego wyjścia. Do niej po prostu nie należy dopuścić 😛

            Izajasz mówi, że wilk zamieszka z barankiem, pantera z koźlęciem itd, i to prawda. Ale to dopiero po przyjściu Mesjasza.

            Podsumowując, nawet jeżeli pośród tych tysięcy jest jeden który rzeczywiście potrzebuje pomocy. To krzywdę jemu robią właśnie owe tuziny innych przez które my nie możemy ich wpuścić. I to nie jest zwykłe wrzucanie ludzi do jednego worka ;P

            Proszę przeczytać co siostra napisała i zaaplikować Ignacego do nich, żeby nie liczyli. To sobie przeczy.
            „a są tacy, którzy szukają lepszego życia i trudno im się dziwić, że szukają najlepszego z możliwych. Św Ignacy modlił się: „Naucz mnie dawać a nie liczyć”.”. Bardzo chciałbym ich nauczyć myśli świętego Ignacego i jest to możliwe, ale to jest jak oswajanie dzikiego psa – trzeba być bardzo ostrożnym.

            4. Oj, tu mnie siostra źle zrozumiała. Mówiąc pomagać tam na miejscu mam na myśli środki: wolontariuszy, pieniądze, leki, różne szpargały które umożliwią im poprawę życia do poziomu lepszego niż koczownicze. Na resztę oni muszą sobie sami zapracować i nie należy karmić ich zasiłkami bo im się należy. W taki sposób można sobie tylko wyhodować grupę społeczną która raz że będzie stale rosnąć a dwa że będzie tylko żądać więcej i więcej, bo jak w Niemczech dostają tyle a tyle to tu tylko tyle. „Kto nie chce pracować, niech też nie je”.

            I jak najbardziej uważam, że nasza chrześcijańska kultura jest lepsza. Choćby dlatego, że zdominowała pół świata (co wolałaby siostra dziś w Meksyku: krwawe ofiary z ludzi u Azteków czy pielgrzymki do Guadelupe? W Rzymie: bazylikę św. Piotra czy posągi Zeusa? I Siostra dzisiaj w Polsce: być miłosierną siostrą poświęconą dla Jezusa czy jakąś pogańską kapłanką Światowida?). Problem jest w tym, że nasz krąg kulturowy ostatnio poważnie choruje. Z wyprawami krzyżowymi, uważam natomiast że należy pamiętać z jakiego powodu one się narodziły: opanowanie przez turków seldżuckich Jerozolimy, wywożenie relikwii wgłąb Persji, nakładanie wysokich podatków na pątników albo w ogóle uniemożliwianie im wejścia do Grobu Pańskiego. Wyprawy to wcale nie była jak siostra pisze chęć narzucania naszej kultury siłą. Dopiero 4 wyprawa załamała się z powodu demoralizacji jej dowódców.

            Wierze, że się siostra odniesie do tego co naskrobałem więc czekam z niecierpliwością 😉 Może trochę przesadziłem bo jest tego 2 razy więcej niż ostatnio, ale jak człowiek rozpisze to potem nie ma rady ;P
            Z Panem Bogiem 😉

          • s. Ewa pisze:

            Rzeczywiście się tego nazbierało 😉

            1. a) przypowieść o dłużniku. to bardzo ważny wątek, bo potwierdza trochę Twoją interpretację Ewangelii, która obawiam się, że nie jest właściwa. jeśli uważasz, że nie powinieneś być miłosierny dla swojego dłużnika, bo on nie był miłosierny wobec swojego, to stawiasz się w tej przypowieści na miejscu króla, a to bardzo niebezpieczne, bo król symbolizuje zawsze Boga! ta przypowieść mówi tyle: bądź lepiej miłosierny wobec bliźniego, bo twój dług wobec Boga jest daleko wyższy! jestem przekonana, że jeśli po przeczytaniu Ewangelii twierdzisz, że w jakikolwiek sposób jesteś lepszy od kogokolwiek na świecie, to czytasz tę Ewangelię źle i warto jeszcze raz to przemyśleć
            b) perły i wieprze raz jeszcze. przyznam, że nie dotarłam jeszcze do sensownej egzegezy tego wersetu, ale jak znajdę to się podzielę, bo dla mnie to też ciekawe. na pewno jednak Twoja interpretacja nie jest właściwa z powodu tego co w punkcie a)
            c) biedni u nas. „ubogich zawsze macie u siebie” (Mt 26,11). to nie może być wymówka do braku miłosierdzia wobec tych, którzy uciekają przed wojną. nam tu bomby na głowę nie lecę, naszym biednym też. oczywiście to wszystko tyczy się też uchodźców z Ukrainy i to w pierwszym rzędzie. nie zamierzam tu wchodzić w jakieś polityczne dyskusje o tym jaki rząd co robi i dlaczego. ja cały czas mówię o konkretnym miłosierdziu wobec konkretnego człowieka, któremu trzeba pomóc.

            2. podatni na manipulację. to że młodym ludziom miałby zaszkodzić jakiś muzułmański uchodźca brzmi trochę śmiesznie. młodzi to go nawet nie zauważą, bo nie wyściubiają nosów znad telefonów komórkowych 😉 jeśli mamy ich bronić przed ideologiami, to lepiej odetnijmy im internet 😉 przede wszystkim jednak nie traćmy wiary, że Bóg jest silniejszy od jakiejkolwiek ideologii i to Jego mamy głosić wszystkim zagubionym. nie można miłości do Boga głosić szukając zagrożeń i strasząc

            3. a) przyjechali po zasiłki. jeśli tak, to długo nie zagoszczą u nas, bo na szczęście nie ma u nas państwa socjalnego, w którym bardziej opłaca się nic nie robić niż pracować. chodzi o tych, którzy chcą pracować i podejmą się pracy, której nie chcą Polacy (owszem, jest taka) i tych, którzy chcę przeczekać wojnę, a potem wrócą do siebie. cała reszta i tak pojedzie dalej
            b) muzułmanie i ich kultura. to nie jest kwestia islamu, ale bardziej konkretnej kultury lokalnej. wiemy, że różnie można interpretować koran i tak się właśnie dzieje. znam muzułmanów, którzy są bardzo porządnymi ludźmi i bardzo pracowitymi. nie uogólniajmy. nie wiemy oczywiście jacy przyjadą, ale wracając do wcześniejszej moje tezy – Ewangelia nakazuje żeby wobec każdego człowieka postępować z miłością. może się nam nie odwdzięczy, a może zobaczy w nas Boga, który jest Miłością i sam zmieni swoje życie – do tego jesteśmy dziś powołani!
            c) dawać a nie liczyć. piszesz „Bardzo chciałbym ich nauczyć myśli świętego Ignacego”. po raz kolejny – zacznij od siebie, zanim zaczniesz nawracać innych. z pewnością świat będzie lepszy!

            4. do tego najtrudniej mi się odnieść, bo tak się nie znam na historii, żeby się na temat wypraw krzyżowych i ich przyczyn wypowiadać. wiem jedno – Jezus na żadną wyprawę krzyżową by się nigdy nie wybrał! On nigdy nic nie zrobił, żeby się pozbyć okupacji rzymskiej, jego nie interesowało kto będzie rządzić i jaka będzie kultura. On nawoływał każdego do przemiany serca, do życia miłością. a potem został zamordowany – nie przez tych okupantów, ale przez tych swoich pobożnych, którzy chcieli bronić swojej wiary…

  2. An pisze:

    Prymas Węgier Péter Erdő stwierdził, że pomaganie nielegalnym imigrantom jest równoznaczne z akceptowaniem ich przemytu.
    Nie wiem czy siostra Ewa mówi to co mówi od siebie, czy ktoś jej powiedział. Jezus najpierw zajmował się swoimi. Zajmij się siostro najpierw swoimi, a dopiero potem innowiercami i poczytaj Kazań Skargi Piotra niejakiego jezuity.

    • s. Ewa pisze:

      Tak a propos Jezusa, który się zajmował „swoimi”: «Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman». Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić (Łk 4, 24-29)

  3. An pisze:

    … to absolutna dzicz…
    siostro Ewo, jaki to problem pouczać. Weź tych uchodźców do swojego domu, zajmij się nimi i daj nam świadectwo. Każdy niech da teraz świadectwo. Poczynając od Papieża Franciszka, kto następny o tym mówił…, aaa Prymas Polak. No zobaczmy jak przyjmuje do swojego pałacu uchodźców i się nimi zajmuje. Wtedy ja wezmę też rodzinę i się nią zajmę.

  4. An pisze:

    Widzę, że wyciąga siostra jakieś fragmenty z Pisma i mi tu nimi szafuje. Ja nie będę się licytował. Szkoda czasu. Polecam lekturę autorstwa księdza Winiarskiego. Polecam też przypowieść jak on, o pannach głupich.
    CYTUJĘ: ….Jeśli premier rządu deklaruje, że przyjmiemy 11 tysięcy uchodźców skądkolwiek przyjdą a kraj nie potrafi zaopiekować się dosłownie kilkudziesięciu Tatarami, to znaczy, że państwo w wielu wymiarach jest teoretyczne. Nie zamierzam uczestniczyć w licytacji wirtualnego miłosierdzia. To obraża nie tylko uchodźców ale i samą ideę miłosierdzia. W przypowieści o pannach mądrych i głupich, gdy oblubieniec się spóźniał i zrobiło się bardzo późno a pojawił się problem braku oliwy, mądre panny odmawiają dzielenia jej. argumentując: „Mogłoby i nam i wam nie wystarczyć” i odsyłają ich do innych. Są jeszcze inne przypowieści, które mówią o czujności i wskazują na cnotę roztropności. Wszystkie przypowieści opowiedział po raz pierwszy Jezus, ja tylko przypominam!

    Ks. Ryszard Winiarski. KONIEC CYTATU.

    Życzę siostrze roztropności.

    • s. Ewa pisze:

      Czym innym są decyzje polityczne na szczeblu państwowym, a czym innym pochylenie się nad konkretnym człowiekiem, który w jakiś sposób potrzebuje pomocy. Zupełnie nie wiem jak mam interpretować fragemnt o pannach roztropnych w kontekście uchodźców. Czy to oni mają być pannami nieroztropnymi? Czy to oni byli nierozsądni i wywołali wojnę u siebie w kraju? Nie sądzę… A może nieroztropnymi są inne kraje europejskie czy USA, a my, jako ta roztropna Polska mamy teraz mieć ich gdzieś i obrucić się plecami? Może… tylko wtedy nam się gubi ten człowiek, który potrzebuje pomocy. Nagle całkiem znika z tej przypowieści! Jeśli tak stawiamy sprawę, to myślę, że przypowieść zakończyłaby się tak: nadjeżdża Oblubieniec, otwiera drzwi uchodźcom, a do wszystkich panien mówi:
      „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!
      Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść;
      byłem spragniony, a nie daliście Mi pić;
      byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie;
      byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie;
      byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie.”

  5. Marcin pisze:

    Ewa, daj spokój 🙂

    Cytując innego „emigranta”
    „(…) Wiesz, dlaczego dzwon głośny? Bo wewnątrz jest próżny.”

Pozostaw odpowiedź Marchew Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *