Chrześcijaństwo w praktyce

Wczoraj w internetach widziałam dwa obrazy, które do dziś dają mi do myślenia. Jednym z nich był filmik o przemarszu przez ulice Wielkiej Brytanii „chrześcijańskiego patrolu”. Katolicy wyruszyli przez miasto z wielkimi krzyżami, rozdając gazety. Nagranie ma ilustrować z jaką agresją spotkali się ze strony muzułmanów. Agresji i słownych przepychanek rzeczywiście nie brakowało…

Drugim, co widziałam, było zdjęcie z Sopotu. Tam, do coraz bardziej popularnej akcji Zupa na Monciaku, dołączyła Dorota, która postanowiła, że oprócz podawania bezdomnym zupy, będzie im również myć nogi. Dawno nie widziałam sceny tak pełnej miłości i czułości.

Dwa różne światy? Czy to dlatego, że Dorota nie musiała mieszkańcom Polski przypominać, że to „chrześcijański kraj” i maszerować przez Sopot z krzyżem? A może anglikom nie przyszło do głowy, że gdyby wyszli na ulicę z miską wody i ręcznikiem, to muzułmanie płakaliby ze wzruszenia i pytali o Jezusa, zamiast bluzgać?

W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. Ja odczytuję te słowa jako zachętę, by bez względu na ustrój, poglądy innych, taką czy inną politykę, po prostu robić dobro. Choć wielu tego oczekiwało, Jezus nigdy nie walczył z rzymskim okupantem. Dał się zabić z miłości.

Może jestem naiwna i łatwo mi to pisać bezpiecznie siedząc przed komputerem, ale dla mnie to wszystko naprawdę jest takie proste. Miłością odpowiada się na miłość. Chyba, że się jest chrześcijaninem, wtedy miłością powinno się odpowiadać również na nienawiść.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje z życia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *