Habit zamiast szminki #1 – relacja i marzenia

Obiecałam, że będzie zajawka do książki o zakonnicach, ale spisanie w jednym miejscu choćby krótkiego fragmentu każdej rozmowy po prostu mnie przerosło. Wpadłam więc na inny pomysł. Od dziś, co tydzień w środę, przeczytacie fragment kolejnej rozmowy, który mnie osobiście poruszył. Początek jest o tyle trudny, że moja rozmowa otwiera książkę 😉 Wybrałam dwa pytania, które są mi szczególnie bliskie.

Co to znaczy, że z Bogiem można mieć relację?

To znaczy, że z Bogiem można rozmawiać. Że to jest Osoba, a nie jakaś abstrakcyjna siła, która może oddziaływać na moje życie, ale ja nie mam na to wpływu. Zrozumiałam, że choć On bezpośrednio zwykle do nas nie mówi, to można Go usłyszeć: przez Słowo Boże, przez ludzi, przez myśli. Na moich pierwszych wyjazdowych rekolekcjach w milczeniu miałam poczucie, że słyszę Pana Boga. Wcześniej to mi się wydawało kompletną abstrakcją, a tu nagle nastąpiło kopernikańskie odkrycie. Ta cała moja wcześniejsza wiara okazała się zbiorem pobożności. Dopiero później zaczęłam sobie przypominać, że jako mała dziewczynka miałam momenty takiego mistycznego spotkania z Bogiem, i wtedy uświadomiłam sobie, że ta historia zaczęła się dużo wcześniej. Przypomina mi się lekcja religii, na której omawialiśmy stygmaty ojca Pio, a ja sobie myślałam: „Panie Boże, dla Ciebie to ja mogłabym stygmaty mieć”. Miałam wtedy pewnie z dziesięć lat, na pewno byłam po Komunii, ale szybko mi to minęło. Bierzmowania zupełnie nie przeżyłam. Dopiero na studiach zaczęłam tej mojej drogi szukać

W jakim stopniu w zgromadzeniu możliwy jest osobisty rozwój? Czy wstępując do zakonu, należy zostawić swoje pasje za furtą klasztorną?

Myślę, że odpowiedź jest złożona. Jeśli rozwój ma służyć tylko do samego rozwoju, a ja mam realizować samą siebie, to nie po to w ogóle jestem chrześcijanką. Ja chcę szukać woli Bożej i nią żyć. Wszystkie talenty i pasje są nam dane po to, żeby realizować pomysł Pana Boga na to, co ma się na tym świecie dziać. Dla mnie istotne jest spełnianie Jego marzeń w moim życiu. Nie o to chodzi, żeby nasze pasje i zainteresowania chować do kieszeni i o nich zapomnieć, ale nie mogę też upierać się przy robieniu zawsze tego, co jest moją pasją. Żyjąc w świecie, to ja decyduję, że rzucam wszystko i jadę na wakacje nurkować. To może wcale nie byłaby Boża decyzja, ale mogę podjąć ją bardzo spontanicznie. W zgromadzeniu byłby z tym pewien kłopot, ale wynikający z tego, że podjęciu decyzji towarzyszy zawsze pytanie, czy tego chciałby od nas Pan Bóg. Jeśli to pragnienie od Niego, to prędzej czy później się urzeczywistni. Ja na przykład jestem zakochana w paralotniach i jestem przekonana, że jeszcze kiedyś polecę. Wierzę w to, że skoro Pan Bóg nam takie marzenia dał, to znajdzie sposób ich realizacji, ale to nie moje pasje są najważniejsze.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Habit zamiast szminki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Habit zamiast szminki #1 – relacja i marzenia

  1. Ania pisze:

    Dopiero zaczęłam czytać tę książkę, ale jest naprawdę fajna i ważna. Oby dotarła do jak największej liczby osób. Widać, że autorka wykonała rzetelną pracę. Świetnie, że porozmawiała z siostrami z tak różnych zgromadzeń – zarówno tych nowych jak i tych „tradycyjnych” i że pokazuje to dobre oblicze zakonów na przekór przekonaniu, że skoro nie wiemy, co tam się dzieje, to znaczy, że dzieją się rzeczy złe 😉

    Przyznam, że trochę mnie Siostra zaintrygowała z tym piekłem (tzn. wiem, że istnieje taki pogląd, ale nie do końca go rozumiem).

    • s. Ewa pisze:

      A propos tego piekła, to dziś takiego świetnego mema widziałam, który bardzo z tym poglądem koresponduje 🙂 Tomasz Morus

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *