Bóg za chmurami

W weekend po raz pierwszy od kilkunastu lat miałam okazję oglądać wschód słońca. Przez pół godziny ognista kula powoli wyłaniała się zza morza, a potem zza chmur. Ten widok był dla mnie prawdziwą modlitwą, nie tylko dlatego, że nuciłam w myślach: „każdy wchód słońca Ciebie zapowiada”, ale i dlatego, że przywoływał w moim sercu rzeczy ostateczne. Czy ktokolwiek może mieć wątpliwości, że słońce rano jednak wyjdzie zza chmur i nie utknie w ciemności na wieczność? Z tą samą pewnością czekam na przyjście Jezusa, który zaprowadzi pokój i żyć będziemy już tylko miłością.

Po co jednak czekać? Już dziś wszyscy możemy swój promyk na tym świecie dołożyć i pomnażać dobro. Dzięki temu słowa, które wypowiadamy codziennie będą stawały się rzeczywistości i prawdziwie przyjdzie do nas Królestwo Boga.

Miłego podziwiania! 🙂

P.S. Ostatnie dni są bardzo intensywne, bo szykuje się wiele niespodzianek! Pierwsza z nich już za tydzień 🙂 Chodzi o książkę, w którą zamieszany będą habit, szminka i dwie moje współsiostry. Kto zgadnie? 😉

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Bóg za chmurami

  1. Lidka pisze:

    14 maja dziękowałam Bogu i Maryi za kończący się dzień obserwujac zachód nad Zatoką Gdańską. Myślami byłam przy Jego wspaniałomyślności, liczac na to że rano znowu pojawi się Słońce na niebie i będziemy mogli chwalić Pana i budować Królestwo Boże.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *