Miłosierdzie stosowane

rok-milosierdziaWielkimi krokami zbliża się nieubłaganie koniec jubileuszowego roku miłosierdzia. Dla niektórych to z pewnością był rok bardzo wyjątkowy, przełomowy. Dla innych, podobnie jak dla mnie był po prostu kolejnym rokiem przeżytym w Bożej łasce i wcale nie innym niż poprzednie. Takie jednak końcówki jak ta pobudzają mnie do refleksji i zmuszają do spojrzenia na moje serce i zmierzenia się z samą sobą w tym temacie.

W zeszłym tygodniu w naszej parafii mieliśmy doskonałe rekolekcje właśnie na zakończenie roku miłosierdzia. Głosił je zacny misjonarz miłosierdzia wyznaczony przez samego papieża – o. Rafał Sztejka. Wiele słów mnie poruszyło, ale zostały przede wszystkim te o tym, że chrześcijanin to misjonarz, że mamy naszym życiem głosić miłość Boga. Szczególnie został mi w sercu obraz Mateusza, którego Jezus znajduje w jego komorze celnej i wcale nie pyta o nawrócenie, o wyjście z grzechów, ale patrzy na niego z taką miłością, że Mateusz jest po prostu pociągnięty ku dobru i miłości. Chcę tak ludzi prowadzić do Boga! Przez takie właśnie spojrzenie.

Wczorajszy dzień miał bardzo fajnego patrona. Święty Marcin, z tego co wyczytałam, był pierwszym ogłoszonym świętym, który nie był męczennikiem. Oznacza to, że w tym czasie Kościół zaczął zmieniać akcenty z tego, by dla Boga umierać, na to, by dla Boga żyć. To bardzo ważne, bo od tamtej pory świętość to nie jakieś wielkie heroiczne decyzje, ale zwykłe, najzwyklejsze życie miłosierdziem na co dzień. Świętemu Marcinowi objawił się Jezus ubrany w płaszcz, który poprzedniego dnia podarował potrzebującemu. Z czym jutro mógłby się nam objawić Jezus? Co jest symbolem naszego bycia dla drugiego?

Może warto jeszcze w tym tygodniu rzutem na taśmę skorzystać z łaski roku jubileuszowego. Nie tylko po to, by szukać miłosierdzia u Boga, ale może przede wszystkim by szukać go w sobie. Jest milion sposobów by to uczynić. Ostatnio usłyszałam o dwóch, którymi się z Wami dzielę: Możesz coś zrobić od serca dla konkretnego potrzebującego  lub ofiarować swoją modlitwę w konkretnej intencji.

Niech czułość, do której jesteśmy nieustannie zapraszani przez papieża Franciszka, będzie w nas obecna nie tylko od święta i z okazji jubileuszu. Niech przepełni nasze serca na całe życie!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje z życia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *